Dla części prawicy, także w Polsce, zmiana rządu w Hiszpanii to nadzieja na „odkręcenie” reform obyczajowych. Czy Partia Ludowa planuje kulturową rekonkwistę?
Bardzo wątpliwe – musimy pamiętać, że duża część reform była po prostu popierana przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Dopuszczenie zawierania małżeństw przez pary homoseksualne w 2005 roku czy ułatwienia rozwodów odpowiadają poglądom przeważającej części Hiszpanów. Z aborcją sprawa jest bardziej skomplikowana – tzw. twarde jądro elektoratu Ludowców do ultrakatolicy, będący wyborcami „jednego tematu”, tzn. tematu pro-life. Ale mam poważne wątpliwości, czy PP zdecyduje się na konfrontację kulturową w sytuacji kryzysu.
A polityka historyczna? Zapatero pragnął przedefiniować hiszpańską pamięć o przeszłości, wyprzeć pozostałości frankizmu ze sfery publicznej na rzecz upamiętnienia Republiki.
W tym punkcie prawica ma chyba najwięcej możliwości, przewiduję jednak, że nie pójdzie na otwartą wojnę. Po prostu na ekshumację ofiar Falangi nie będzie pieniędzy. Tak samo jak na burzenie pomników i stawianie nowych. Przynajmniej retorycznie – ekonomia wygra z ideologią.
