Od 1994 roku w Indiach nie wolno informować o płci nienarodzonego dziecka a aborcja z przyczyn płciowych jest nielegalna. Mimo to proceder zabijania nienarodzonych dziewczynek wciąż prowadzi do gwałtownego obniżenia liczby narodzin kobiet.  Obecnie żyje tam o 35 milionów więcej mężczyzn niż kobiet - ostrzega kanadyjskie Międzynarodowe Centrum Rozwoju.

W bogatych rodzinach w Punjabie na 1000 chłopców przypada jedynie 300 dziewczynek. W Południowym Dehli natomiast relacja jest mniej szokująca, bo na 1000 chłopców mamy 822 dziewczynki.

W lipcu 2007 roku Pratibha Patil - pierwsza kobieta będąca prezydentem Indii - w swym inauguracyjnym przemówieniu deklarowała, że polepszenie sytuacji kobiet w społeczeństwie to dla niej bardzo ważna kwestia. - Wierzę, że to wzmocnienie przyniesie wzmocnienie całemu narodowi – mówiła.

premier Indii Manmohan Singh podobnie wypowiadał się o narodowej hańbie w kwietniu 2008 roku. - Żaden naród, żaden wspólnota, nie ma podstaw do dumy i do bycia częścią cywilizowanego świata, jeśli utrwala praktyki dyskryminowania połowy ludzkości, czyli kobiet – mówił.

Rząd hinduski promował aborcję jako metodę kontroli urodzin od 1971 roku. Dziś w Indiach powstaje i rozwija się ruch społeczny pod hasłem "Ocalić dziewczynki", którego celem jest zwalczanie aborcji jako metody kontroli i selekcji narodzin. W czerwcu tysiące kobiet wzięło udział w marszu przeciw temu procederowi na południu Indii, niosąc hasła "Nie zabijajcie nas", oraz "Adopcja przeciw aborcji".

JaLu/Lifesitenews.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »