Media zamilkły na temat sytuacji chrześcijan w Indiach, tymczasem nie uległa ona szczególnej poprawie. Nadal nie są oni tam bezpieczni. 17 lutego w Fatakpr w stanie Chhattisgarh w centralnych Indiach doszło do kolejnego ataku.

Ekstremiści dowodzeni przez członka hinduskiej partii Bharatiya Janata (BJP) wdarli się na zgromadzenie ewangelickiej wspólnoty. Podarli Biblie, pobili pastorów i oskarżyli ich - jak zawsze - o przeprowadzanie przymusowych konwersji.

Policja, początkowo dla zapewnienia bezpieczeństwa samym pastorom, zatrzymała ich na komisariacie. Następnie jednak przyjęła przeciw nim oskarżenie i wypuściła dopiero następnego dnia po uiszczeniu kaucji.

 

Chrześcijanie w Indiach są od lat narażeni na ataki hinduskich ekstremistów. Międzynarodowe Towarzystwo Praw Człowieka wykazuje, że w 7 z 28 stanów wolność religijną ogranicza prawo antykonwersyjne, zabraniające nie tylko zmiany wyznania czy ewangelizacji, ale także utrudniające pracę kościelnym instytucjom charytatywnym.

W zeszłym roku szczególnie w stanie Orisa dochodziło do wielu aktów przemocy wobec chrześcijan. Niszczenie kościołów, morderstwa i palenie domów należących do wiernych – to tylko niektóre spośród prześladowań, których doświadczyli mieszkający tam wyznawcy. Indyjska Rada Chrześcijańska podała, że od momentu eskalacji konfliktu zginęło tam ponad 200 osób.

Spośród 1,1 mld mieszkańców Indii, 82 proc. to hindusi, 12 proc. muzułmanie, chrześcijanie stanowią zaledwie 3 proc.

KSEK/Idea.de

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »