Pisaliśmy we wtorek o oburzeniu środowisk homoseksualnych na ilustrację, na której mężczyzna z kozą wskazuje zwierzęciu dwóch mężczyzn ubranych w ślubne garnitury stojących przed urzędnikiem Urzędu Stanu Cywilnego. - Jeszcze tylko ci panowie wezmą ślub i zaraz potem my - mówił narzeczony głaszcząc swoją "ukochaną". Redakcja "Rzeczpospolitej" odmówiła nam wtedy komentarza.

Dwa dni później, dowiadujemy się o wsparciu jakie otrzymali redaktorzy dziennika. Jednak nie wszyscy byli tacy zadowoleni. Redaktorzy przyznali, że spotkali się także ze zdecydowaną reakcją środowiska kóz. Maciej Rybiński, postanowił wcielić się bowiem w Kozę Mećkę z Połoniny i pisze o tym, że czołowi seksuolodzy już dawno przesądzili, że stosunki kóz z mężczyznami mają charakter heteroseksualny: "Skandalem i podważaniem naszego dobrego imienia jest sugerowanie, że kozy pozostające w związkach partnerskich z mężczyznami mogłyby mieć skłonności homoseksualne. Takie postawienie znaku równości między gejem i kozą świadczy o niewiedzy i złej woli autora" - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Jak pisze Rybiński vel Koza Mećka "mieszane małżeństwa kozio-ludzkie jako dwupłciowe są zgodne z naturą i stawianie ich na równi, a nawet poniżej małżeństw homoseksualnych jest nieodpowiedzialne i karygodne." Publicysta "Rzeczpospolitej" informuje, że "Stowarzyszenie Kóz Wyzwolonych podjęło decyzję o zjedzeniu całego nakładu inkryminowanego numeru "Rzeczpospolitej", rezerwując sobie też możliwość wstąpienia na drogę prawną." Jak zapewnia, kozy mają w tej sprawie poparcie owiec.

 

JaLu/Rz

 

Zobacz także:

Homiki obraziły się na "Rzeczpospolitą". Za kozę

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »