"Jeżeli potwierdzi się, że Donald Trump wygrał wybory, czeka nas, w tym doświadczonym nieszczęściami zakątku Europy, sporo lęków i nerwowego zerkania na Zachód i na Wschód [...]. Dla niektórych może się rozpocząć walka o przetrwanie, w szczególności dotyczy to naszych sąsiadów - państw bałtyckich i Ukrainy" - pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Jerzy Haszczyński.

Publicysta wyraża obawy, że Trump zrealizuje swoje obietnice wyborcze. A zatem: Usiądzie z Putinem przy jednym stole, rozpocznie demontaż NATO jako struktury zbyt drogiej, uzna syryjskiego dyktatora za dobrego partnera...

"Kluczowym terminem pozostanie „nieprzewidywalność”. Z nieprzewidywalnością – niech zapanuje trochę optymizmu - można też wiązać nadzieje" - pisze Jerzy Haszczyński.

Autor zaznacza, że tak jak Brexit był początkiem końca świata, jaki znamy, tak wybór Trumpa na prezydenta USA jest tego końca kolejnym akordem.

ol/rzeczpospolita.pl