Zadania, jakie mieliśmy przed sobą w ubiegłym tygodniu, nie różniły się od tego, co robimy zazwyczaj. Choć przekaz był zupełnie inny, bardziej dramatyczny, to jednak robiliśmy to odruchowo - do tego byliśmy szkoleni. Podobną posługę, porządkową, medyczną i informacyjną, będziemy pełnić także 6 czerwca, podczas beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki.
Oczywiście różnica polegała na tym, że zarówno harcerze, jak i inni ludzie, pojawili się np. pod Pałacem Prezydenckim spontanicznie. Pierwsze rozkazy komendy ZHR pojawiły się po kilku godzinach, kiedy wielu harcerzy było już w akcji. Pchały nas do tego harcerskie ideały: służba ojczyźnie, patriotyzm, pomoc bliźniego. Nazwa „harcerz” pochodzi od harcowników, którzy niegdyś przed rozpoczęciem bitwy wyjeżdżali przed szereg walczących. Mieli oni „zagrzewać do walki i przecierać szlaki”. To mówi nam, że powinniśmy wskazywać innym ludziom wartości, by ludzie mogli wiedzieć, że mogą nimi także żyć.
Ten tydzień był ważny również dla postrzegania harcerstwa przez polskie społeczeństwo. Pierwszy raz w powojennej historii media mówiły o harcerstwie przede wszystkim w sposób pozytywny, nie koncentrując się na słabych stronach, ale na tym co dobrego robimy. I to – choć nie tylko – zaowocowało pozytywną reakcją społeczną.
Harcerstwo nie zawsze jest postrzegane przez Polaków pozytywnie. Jego obraz jest zinfantylizowany, szczególnie wyśmiewana jest myśl abstynencka. Wynika to z tego, że harcerstwo dźwiga obecnie balast z okresu komunizmu. W czasach PRL harcerstwo wykorzystywane było w celach propagandowych; pozbawiono je także głębi np. wychowania religijnego. W efekcie stało się kolejną przybudówką władzy.
Jednak przecież nie zawsze tak było. Szczególną estymą harcerstwo cieszyło się w czasach 20-lecia międzywojennego. Pamiętano wówczas zaangażowanie młodych ludzi w walkę o polską niepodległość, ich zaangażowanie w obronę przed bolszewizmem. Nie do przecenienia jest także walka w czasie II wojny światowej.
Od tego czasu nastawienie harcerzy do Ojczyzny nie zmieniło się. Nie ma deficytu patriotyzmu w szeregach harcerstwa. Smoleńska tragedia i to, co się po niej wydarzyło, jeszcze ten patriotyzm wzmocniło.
Żałoba narodowa nie była dla nas typowym momentem na refleksję nad tym, co wydarzyło się pod Smoleńskiem; był to dla nas czas działania. Przypominam, że rozkaz dotyczący naszego zaangażowania jeszcze nie został odwołany; nadal jesteśmy zobowiązani do angażowania się w uroczystości pogrzebowe. Później przyjdzie jednak także czas na refleksję. Będziemy musieli pomyśleć, jak nasze doświadczenia przełożyć na konkretny język, trafiający do młodych ludzi.
Jednym z takich wniosków powinna być świadomość, jak bardzo symbolika Katynia powinna być obecna w naszym życiu. Harcerze eksponują ją od dawna – kilka lat temu instruktorzy ZHR z Opola przywieźli np. ziemię z Katynia do Polski. Jednak musimy ją podkreślać w jeszcze większym stopniu. Myślę, że tak jak Żydzi pielgrzymują do miejsc Zagłady, tak i my powinniśmy jeździć do miejsc kaźni Polaków.
Harcmistrz Krzysztof Kasprzak
autor jest komendantem Lubelskiej Chorągwi Harcerzy Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej
not. sks
Do Klubu Frondy przystąpił 500 Klubowicz. Zostań kolejnym i wesprzyj portal! Budujemy kulturową kontrewolucję!
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

