Dziennikarka i żona redaktora/hejtera (niepotrzebne skreślić) naczelnego "Newsweek Polska", Hanna Lis udzieliła poruszającego wywiadu w magazynie "Viva". Opowiedziała w nim o kulisach zwolnienia z TVP i... swoim życiowym dramacie:
"Utrata pracy i środków do życia, bo wbrew temu, co się mówiło, nie dostałam żadnej odprawy, nie jest czymś szczególnie przyjemnym, gdy ma się na utrzymaniu dwoje dzieci i chorą mamę".
Hanna Lis powiedziała w Vivie, że od stycznia żyje bez dochodów. " Nigdy nie byłam szczególnie rozrzutna, a teraz muszę być bardzo oszczędna, bo od stycznia nie zarabiam, a muszę zapewnić byt dzieciom i mamie".
Dziennikarka opowiadała o ciężkiej chorobie mamy, co rozumiemy i współczujemy. Jednak historie o problemach finansowych w ustach osób sławnych brzmią... groteskowo. Aktor Daniel Olbrychski niedawno żalił się w mediach, że "musi pracować, aby utrzymać rodzinę", Hanna Lis oświadczyła w magazynie "Viva", że ma na utrzymaniu dwójkę dzieci i chorą mamę. Została bez pracy. Jak setki tysięcy Polek, których mężowie nie są bogatymi dziennikarzami...
Najlepszy smaczek pojawił się dopiero pod koniec artykułu: "Na razie Lis ładuje swoje akumulatory na greckiej wyspie Mykonos". Faktycznie, bieda aż piszczy.
W tym samym wywiadzie możemy jednak przeczytać jeszcze bardziej kuriozalne wyznanie Hanny Lis. Do bezrobotnej dziennikarki pomocną dłoń wyciągnął bowiem Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN. Lis, oprócz tego, że dostanie własny program w TVN Style, wzięła udział w programie "Azja Express", w którym polscy celebryci musieli przeżyć w Azji za jednego dolara dziennie. Dziennikarka podzieliła się swoją traumą po pobycie w biednych rejonach Azji:
"Pierwsze tygodnie po powrocie mogliśmy z Łukaszem rozmawiać niemal wyłącznie ze sobą, ponieważ nikt nie był w stanie zrozumieć naszej tęsknoty. Brakowało mi mojej karimaty, plecaka i wytyczonego celu. W domu poczułam, że mam za dużo przedmiotów. Spojrzałam na wannę, której nie widziałam od miesiąca i mówię sobie: "Ale właściwie po co mi ona?".Nie chciałam chodzić do restauracji, nie chciałam spotykać się z przyjaciółmi, bo czułam, że jestem z innego świata. Zrozumiałam, że my w naszym świecie mamy stanowczo za dużo, a oni w Laosie mają stanowczo za mało. Wydaje mi się, że ten wyjazd mnie zmienił. Wczoraj kupiłam espadryle z koralikami za 60 złotych."
Przypomina się wyznanie Ryszarda Kalisza sprzed kilku lat. Będąc wtedy posłem SLD, prawnik ubolewał, że dieta poselska jest zbyt niska.
Super Express donosi, że fala "hejtu" pokonała Hannę Lis. Dziennikarka postanowiła usunąć swoje konto na Twitterze.
Cóż. Osoba publiczna powinna się liczyć z tym, że żadna głupia wypowiedź nie pozostanie bez echa. Wystarczy przypomnieć sobie Agaty Młynarskiej podróż do samego "Jądra ciemności" we Władysławowie. "Elity" i zwykłe życie...
JJ
