Dowódca garnizonu w Koszalinie zgodził się na pogrzeb z honorami komunistycznego prokuratora. Chodzi o płk. Wacława Krzyżanowskiego, który domagał się kary śmierci dla „Inki”. Oburzony jest szef MON Tomasz Siemoniak.

„Zgodziliśmy się na wniosek o asystę honorową, bo był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, uczestniczył w bitwie pod Lenino” – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” kpt. Zbigniew Izraelski z 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego. Dowódca jednostki stwierdził, że… nie wiedział o powojennej działalności pułkownika. O tym, że był to stalinowski prokurator, który domagał się kary śmierci dla Danuty Siedzikówny ps. „Inki” dowiedział się dopiero w czasie pogrzebu… Nie można było już wówczas odwołać wojskowej eskorty.

Wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak skwitował sprawę krótko: „wstyd”. Zażądał też wyjaśnień od dowódcy garnizonu w Koszalinie

bjad/rzeczpospolita.pl