W procesach wytoczonych w czasie, gdy wymienieni dziennikarze pracowali w Presspublice (obecnie Gremi Media), sami będą musieli zapewnić sobie pomoc prawną.
- Wydawcy i byli naczelni zawsze byli solidarni, gdy chodziło o ochronę dobrego imienia tytułów. Trudno mi sobie inaczej wytłumaczyć decyzję Hajdarowicza, jak tylko chęcią zemsty - ocenia Paweł Lisicki.
Przeciwko Wróblewskiemu, Lisickiemu i Gmyzowi toczą się procesy rozpoczęte, gdy pracowali w Presspublice. Wróblewski ma wytoczony jeden proces (nie chce ujawnić, czego dotyczy), a Lisicki i Gmyz mają ich po kilka.
Wróblewski zapowiada, że jeśli będzie musiał wynająć prawnika, obciąży kosztami Gremi Media. Dodaje, że w umowach zawieranych z dziennikarzami Presspubliki były zawsze zapisy gwarantujące pomoc prawną. - To przejaw małości Grzegorza Hajdarowicza - ocenia.
Gmyz z kolei dodaje, że w większości procesów pozwany jest nie tylko on, ale także Presspublica. - Jedziemy więc z Hajdarowiczem na tym samym wózku - konstatuje w rozmowie z Press.pl.
eMBe/Press.pl
