Wiele osób marzy o byciu księdzem, jednak nie mają powołania od Boga. Mimo to chcieliby poznać dokładniej rolę i zadania księży. Dziś każdy serfujący po cyberprzestrzeni może to zrobić, powołując do życia wirtualnego skiędza w grze Priestville (SGR Games LLC).
Zasady gry i jej "smaczki"
Gra rozpoczyna się od święceń kapłańskich, następnie wykonuje się zadania takie jak np. wysłuchiwanie spowiedzi, celebrowanie Eucharystii, namaszczenie chorych itp. Odbywa się to przez kliknięcie zadania, a każde z nich wymaga wydatkowania określonej energii, co jakiś czas odnawialnej. Należy także określić swoje poglądy w trzech kwestiach: celibatu księży, sposobu nominacji biskupów oraz okresu przedawnienia wykroczeń popełnionych przez księdza. Określenie swych poglądów w tym zakresie niezbędne jest do podejmowania debat z innymi graczami. Wygrana debata oraz wypełnianie obowiązków daje nagrodę w postaci odpustów. One z kolei pozwalają na przejście do kolejnych poziomów gry. Im wyższy poziom, tym bardziej skomplikowane zadania, lecz i tym większa nagroda. Ze zwykłego księdza można awansować na prałata, biskupa, artybiskupa, kardynała, a nawet zostać wybranym papieżem. Bycie papieżem oznacza, że nie wolno wchodzić w debaty z innymi graczami, ponieważ poglądom papieskim przysługuje przywilej nieomylności, zatem gracze o tych samych poglądach co papież otrzymują dodatkowy bonus za jego pontyfikatu.
Gra ma swoje "smaczki", np. jednym z zadań jest zakładanie nowych parafii. Jednak parafian można stracić w wyniku debaty z innym graczem. Sposobem na uchronienie parafian od przejścia "na złą stronę" jest zaangażowanie ich w Opus Dei. Co prawda traci się przy tym 10 proc. parafian, jednak reszta pozostaje wierna. Innym "smaczkiem" docenianym przez moich przyjaciół - tradycjonalistów jest np. fakt, że niektóre akcesoria liturgiczne współcześnie już w praktyce nieużywane, np. manipularz, dodają dodatkowej mocy w debatach z graczami o odmiennych poglądach.
Czy warto grać?
Dlaczego zatem grać w taką grę? Zostawszy szóstym papieżem Priestville po 8 tygodniach gry, mogę powiedzieć, że spotkałem i zaprzyjaźniłem się z wieloma innymi katolikami, protestantami a nawet ateistami grającymi w Priestville. Możecie mi wierzyć, lub nie, ale prawdziwi księża też grają w tę grę. Mam w swojej priestvillowej diecezji co najmniej dwóch księży katolickich, a nawet prawdziwą anglikańską diakonnissę. Z graczami ze swojej diecezji dzielimy się dobrami, lecz też rywalizujemy, podobnie jak w realnym życiu, gdzie księża są ludźmi, doświadczającymi różnych potrzeb i pokus. Niektórzy aktywnie szukają możliwości promocji, inni są szczęśliwi mogąc pokornie pracować w winnicy Pańskiej. Ma to odzwierciedlenie w grze, gdzie różne grupy pomagają sobie nawzajem, by któryś z nich został kardynałem, a nawet papieżem. Nie wszystko w grze jest dobre, podobnie jak w realnym życiu, gdzie grzech sprowadza nas na złe drogi. Zatem i w Priestville moża spotkać graczy używających podstępnych i niesportowych zagrań, by uzyskać promocję.
Gra od ludzi dla ludzi
Gdy na początku gry zadałem autrom pytania o to, kim są, jakie czerpią z tego profity i na co je przeznaczają, odpowiedzieli otwarcie, że nie są organizacją funkcjonującą z błogosławieństwa Kościoła, a raczej luźną grupą entuzjastów. Profitów z gry za dużo nie ma, a są one w całości przeznaczane na jej rozwój.
Twórcy gry spędzają wiele czasu czytając wypowiedzi graczy na forach i starają się usuwać furtki pozwalające na nieuczciwy awans. Gdy pojawiły się problemy z nieuczciwym pozyskiwaniem fikcyjnych graczy do diecezji, autorzy gry natychmiast zlikwidowali ten problem. W rezultacie stojący najwyżej w rankingu nieuczciwi gracze niemal wypadli z gry. Wskutek tych zawirowań nieoczekiwanie zostałem nowym papieżem.
Mojego wirtualnego księdza w Priestville nazwałem Seliger Franx Xaver Seelos, by uhonorować błogosławionego Franciszka Ksawerego Seelosa, urodzonego w Füssen, w Niemczech (Bawaria), gdzie mieszkam. Konklawe zakończyło się w dzień po święcie bł. Franciszka, co dla wielu było pięknym i zaskakującym zbiegiem okoliczności. Wiem też, że sporo osób zainteresowało się dzięki temu postacią tego wspaniałego błogosławionego księdza.
Tylko zabawa, czy coś więcej?
Czy gra uczy czegokolwiek, czy jest tylko grą? Osobiście nauczyłem się dzięki niej bardzo dużo, mimo że jestem katolikiem mocno zaangażowanym w życie Kościoła na co dzień. Udzielamy się z żoną we wspólnocie Rodzin Nazaretańskich i prowadzimy wsparcie duchowe dla kobiet po stracie dziecka. Ludzie, z którymi gram, wymieniają się intencjami modlitwy, dzielą informacjami o wartościowych portalach i stronach katolickich. Nie tylko pomagamy sobie w grze, lecz w pogłębianiu swej wiary. Myślę, że jest to powód, dla którego twórcy Priestville stworzyli tę grę. Nie chieli tylko stworzyć gry dającej pewien wgląd w życie i rolę katolickiego księdza, lecz mieli nadzieję, że grający w nią ludzie nawiążą ze sobą kontakt i pogłębią swą wiarę. Uważam, że wykonali bardzo dobrą pracę i poza faktem, iż jest uzależniająco wciągająca, polecałbym każdemu wcielenie się w wirtualnego księdza. Może to nakłonić do częstszej modlitwy za prawdziwych księży, lepszego zrozumienia ich roli. Może pobudzić do większej wdzięczności i miłości do ludzi, którzy każdy swój dzień poświęcają służbie naszemu Panu i Zbawcy, Jezusowi Chrystusowi.
Myke Rosenthal-English, ojciec szóstki dzieci, członek wspólnoty Rodzin Nazaretańskich, moderator wirtualnego centrum wsparcia duchowego dla kobiet po utracie dziecka: http://miscarriagememorialbook.bravehost.com/
tłum: Bogna Białecka
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

