- Opowiedzenie się obu przywódców za utworzeniem takiego rządu to zagranie pod publiczkę. Oni nie są na tyle głupi, aby oddać panowanie nad gospodarką niemiecką czy francuską ponadnarodowemu rządowi z jakimś holendrem na czele. To przypomina zaklinanie deszczu przez czarnoksiężników. To jest zabieg PR - uważa Gwiazdowski.

 

Sarkozy chce, aby kraje strefy euro wpisały jeszcze tego lata do swoich konstytucji dopuszczalną górną granicę zadłużenia. Zaproponował również wprowadzenie w krajach euro podatku od transakcji bankowych. Niemcy i Francja planują ujednolicenie podatku CIT.


- Oni chcą zmienić konstytucje, a to wymaga poważnych zabiegów i może stworzyć duży opór innych państw. Jeśli my byśmy musieli się dostosowywać do Niemiec czy Francji nie mielibyśmy szans. Nie mamy fabryk Mercedesa, BMW czy Boscha. Możemy jedynie konkurować z nimi mobilnością, pomysłowością i systemem podatkowym. Przypomnę, że Sarkozy chciał ze Schroederem podwyższyć w Polsce podatki. Tymczasem konkurencja podatkowa jest elementem konkurowania między państwami. Oni chcą nam odebrać ten przywilej.

 

Uważam zabiegi Sarkozy i Merkel za polityczne działanie bez znaczenia. Może byłoby niebezpieczne, gdyby Polska miałaby do tego przystąpić. Na szczęście nie jesteśmy w strefie euro - dodaje Gwiazdowski.

 

Not. JW