- Bank Szwajcarski poszedł na razie na wojnę ustną. Rynki finansowe posłusznie zareagowały na to co powiedział bank. Teraz jednak będą przygotowywały na franka atak spekulacyjny. Nie sądzę, aby frank był w stanie się przed tym obronić. Na rynkach walutowych jest za dużo gotówki, żeby - za przeproszeniem - banczek w Szwajcarii mógł coś tutaj zdziałać. Musiałby tonami drukować franki, a to wtedy wpłynie na zwiększenie inflacji. Większa inflacja w Szwajcarii spowodowałaby, że przestałaby być ona bezpiecznym miejscem dla inwestorów.
Co to wróży polskim kredytobiorcom franka szwajcarskiego? Nie idzie on w górę, więc raty kredytu nie idą w górę. Po pierwsze, u nas kredytobiorców franka jest raptem 700 tys. ludzi na 38 mln. Po drugie, widziały gały co brały, a po trzecie do dzisiaj większość z tych osób jest nadal „do przodu”. Najważniejsza w kredycie jest i tak wysokość oprocentowania, a nie kurs wymiany. Większość z kredytobiorców, nawet przy franku ocierającym się o 4 zł, płaciła mniej, niż by miała zapłacić za taki sam kredyt wzięty w złotówkach. Nie demonizujmy więc tego problemu - dodaje Gwiazdowski.
Not. Jarosław Wróblewski

