Czy został pan zaproszony na spotkanie opozycjonistów z prezydentem Barackiem Obamą?


Nikt mnie nie zaprosił na to spotkanie. Moim zdaniem zaproszenie dostali wtajemniczeni w program transformacji ustrojowej w Polsce. Trochę to też wygląda, jakby wybrano takich, co byli pod ręką, powiązani z Unią Wolności, z Warszawy, wielu doradców Komorowskiego, wyznających jego opcję. 


Zabolało to, że zapomniano o panu i kolegach, o Wolnych Związkach Zawodowych?


Szkoda, bo „Solidarność” była zrealizowana jako wcześniejszy pomysł WZZ. Jednym z trzech  jego założycieli  był Andrzej Bulc, który mieszka w stolicy ale jego też nie zaproszono. Nie trzeba było ściągać Wyszkowskiego z Sopotu czy mnie aby uhonorować WZZ.


Jakby pan ocenił to spotkanie, gdzie prezydent Obama symbolicznie dziękuje polskim działaczom za walkę o wolną Polskę.


To pokazało prawdziwe intencje organizatorów. Wybrano poprawnych politycznie. Żaden z opozycjonistów nie miał szansy, na porozmawianie na jakikolwiek ważny temat z prezydentem USA. To była tylko celebra.


Co pan by powiedział prezydentowi Obamie?


Podziękowałbym mu za jego ciekawą książkę, którą przeczytałem. Krytykuje w niej amerykański system nauczania. Kto wie, być może wskutek tej książki przywrócono znów w Polsce matematykę na maturze, co mnie bardzo cieszy.Poza tym powiedziałbym mu, że jego poprzednik prezydent George Bush naciskał na wybranie Jaruzelskiego na prezydenta RP, co było obrazą godności Polaków. Obamy nie witały tłumy w Polsce gdyż model polityczno-gospodarczy popierany przez republikanów przyniósł nam fatalne skutki. Oczywiście wspomniałbym, że amerykańska deklaracja wizowa jest dla Polaków upokarzająca.


A jeśli chodzi o stan naszej demokracji?


Nie ma u nas wolności mediów, niezależne wypowiedzi są przywalane propagandą.  

 

Jakby pan podsumował wizytę prezydenta Obamy w Polsce? 

 

Jego wizyta zaprzecza tezom, że dla Stanów liczy tylko Rosja, a kraje ościenne - choć już w Unii Europejskiej - są bez znaczenia. Wybrał, wskazał nas. Ważne jest to, że zadeklarował nam poparcie. Zobaczymy co będzie dalej. 


Rozmawiał Jarosław Wróblewski