Członkowie WRON dzięki MON będą mieli podwyższone emerytury. Dziwi to pana?
- Kiszczak był przecież ministrem spraw wewnętrznych w III RP, a Jaruzelski był prezydentem III RP i ma prezydencką emeryturę. Są finansowo zabezpieczeni. Wtedy się na to zgodziliśmy, gdy Stany Zjednoczone kazały Jaruzelskiego mianować na prezydenta. Nikt nie wyszedł na ulice. Nie było wielkiego buntu.
To, co robione jest dziś dla członków WRON jest dla ludzi „Solidarności, dla pana upokarzające?
- Myślę, że dla członków „Solidarności” bardziej upokarzająca jest prezydencka emerytura Lecha Wałęsy. Dlaczego tak niesprawiedliwie traktować jednych wobec drugich. Dlaczego TW „Bolek” ma mieć dużą emeryturę, a TW „Wolski” już nie? Żyjemy precież w kraju absurdu.
Może MON, powinien się zreflektować i dać większe emerytury, ale żyjącym jeszcze ostatnim żołnierzom AK, czy NSZ.
- Tak, póki jeszcze oni żyją. Tylko czemu Kiszczak tak łatwo przeszedł z ministra spraw wewnętrznych w stanie wojennym, na ministra spraw wewnętrznych w III RP. Media wtedy nie robiły z tego powodu wielkiego szumu.
Czy obecnie, gdy Kiszczak ma dostawać 8 tys. emerytury, nie powinno się wobec takiej decyzji publicznie zaprotestować?
- Mi by się w tym uczestniczyć nie chciało, ale może powinien był społeczny protest. Trzeba postępować logicznie i uznać, że ci co wtedy przyznali im takie stanowiska, byli zdrajcami.
Ale nie wzburza pana to gloryfikowanie dziś zbrodniczej WRON-y? Historia oceniła ją przecież negatywnie.
- Tu nawet nie o to chodzi, ale o jeszcze naplucie nam w twarze. Pokazać, że obecna władza może na nas pluć, a my mamy się oblizywać.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

