Na piątek przewidywane jest otwarcie nowego klubu przy Nowym Świecie w Warszawie. Klub ma nazwę: Piwnica u Fritzla. Kogo mógł zafacynować ten gwałciciel i pedofil, by posłużyć się jego nazwiskiem do promocji? Dziennikarze tvnwarszawa rozmawiali z menadżerką klubu Anną, która nie chciała podać nazwiska. Powiedziała ona, że "że wie o zbrodniczej działalności Josefa Fritzla, ale nazwa jest chwytem marketingowym. Według niej to czarny humor. Stwierdza, że właściciele nie chcieli nikogo skrzywdzić, a o nazwie myśleli tydzień".

 

Padło pytanie czy wystrój piwnicy będzie wzorowany na prawdziwej piwnicy Fritzla. Pani menadżerka zaprzeczyła.I dodała, że jeśli pojawią się protesty, właściciele pomyślą o zmianie. Ciekawe na jaki pomysł wpadną. Może Piwnica Savila? Ten bardzo ponury chwyt marketingowy już stał się czymś "fajnym". Zapowiedź powstania nowego klubu pojawiło się na portalu społecznościowym Facebook i od razu przybyło ponad 800 osób, które "polubiło" nowy Fan Page i nowy klub.

 

Marketing rządzi się swoimi prawami, to prawda. Ale rządzi się też tzw. etyką, która właśnie po to funkcjonuje by nie było takich głupich i niebezpiecznych pomysłów jak piwnica u Fritzla. Bo dlaczego nie piwnica u Stalina albo Hitlera?

 

Dla przypomnienia: 77-letni Josef Fritzl od 2009 roku przebywa w zakładzie karnym w Garsten, gdzie ma spędzić resztę swojego życia. Mężczyznę skazano za morderstwo poprzez zaniechanie, gwałty, czyny kazirodcze, pedofilskie i wieloletnie pozbawienie wolności własnych dzieci.

 

sm/tvnwarszawa