Rosa Brooks na łamach "Foreign Policy" (CZYT TUTAJ) pyta: „Czy pewnego dnia Państwo Islamskie nie będzie sojusznikiem Stanów Zjednoczonych ?”. Naiwność świata zachodniego jeszcze długo będzie nas zadziwiać. Dziś Państwo Islamskie wydaje się być nie tyle sojusznikiem, co posłusznym narzędziem Kremla, służącym destabilizacji Europy i Świata, stworzonym wręcz jako tania brudna bomba Putina wrzucona do Cywilizowanego Świata Zachodu. Ostatni atut Putina w grze o cenę ropy. Gdy ten zawiedzie Putin straci władze i życie.

Rosyjska machina propagandowa od tygodni zarzuca wszystkie kanały dystrybucji – agencje i stacje - groźbami eskalacji ofensywy na Ukrainie. To znaczy, że blefuje. Jest słaba, żołnierze zdemotywowani, dezercje powszechne, kraj w kryzysie, a Ukraina zdeterminowana do wojny i wzmocniona społecznymi nastrojami antyrosyjskimi. Poza tym,  przesuniecie linii frontu nawet o 50 km na korzyść Rosji w gruncie rzeczy oznaczałoby dla niej wyłącznie wielokrotne obciążenie budżetu i powiększenie późniejszej nieuchronnej przegranej, a więc odwrotu. Na tych terenach nie ma kopalń złota ani diamentów. Są za to miliony bezradnych ludzi potrzebujących pomocy socjalnej. Front ukraiński jest jednak tylko zasłoną dymną przed innym frontem przygotowywanym przez Moskwę.

Prawdziwa wojna na śmierć i życie to dla Putina wojna o ceny surowców: gazu i ropy naftowej oraz o ich rynki zbytu. Droga do zwycięstwa, jeśli takie w ogóle jest możliwe, wiedzie jedynie poprzez próbę destabilizacji świata zachodniego i Bliskiego Wschodu. Z tym że sama rosyjska dyplomacja czeka w odwodzie. Na co? Teraz rosyjskie służby sterujące dywizjami  ISIS , to prawdziwe pole wojny Rosji ze światem Zachodu. Zamach na pociąg we Francji miał być jak wystrzał z Aurory. Na szczęście atak został udaremniony. Wkrótce będą następne, aby giełdy na zdestabilizowanym świecie znów wywindowały ceny ropy. Wtedy rosyjska dyplomacja zaoferuje światu pomoc w ustanowieniu pokoju. Nie wierzycie? To poczekajcie...

Tadeusz Grzesik