Paweł Milcarek, publicysta, redaktor "Christianitas"
Najbardziej widoczne są dla mnie trzy akcenty w trakcie pielgrzymki Benedykta XVI do Portugalii. Już na początku podróży papież powiedział dziennikarzom, że Kościół doznaje dziś prześladowań, które pochodzą z jego wnętrza. I pewnie pojawią się komentarze, że wobec afer pedofiliskich to bardzo ważne słowa.
Papież wyraźnie podkreślił, że często krzywdy zadają Kościołowi ci, którzy na zewnątrz działają w imieniu Kościoła. Pojawia się tutaj sprawa antyświadectwa. Ale nie chodzi tylko o pedofilię. Słowa papieża rozumiem też jako głęboką diagnozę. Odnoszę wrażenie, że wewnątrz Kościoła wyhodowane zostało poczucie swoistej wrogości do elementów tradycji i życia katolickiego wykraczającego poza wpisywanie się kulturę współczesną, wymagających pewnego zaangażowania.
Drugą rzeczą w trakcie tej pielgrzymki, która przykuła moją uwagę są tajemnice fatimskie. Panuje takie przeświadczenie, że są to ciekawostki ale należące do historii. Benedykt XVI pokazuje w Portugalii, że tajemnica fatimska nie zamknęła się na zamachu na Jana Pawła II, ale niejako dzieje się na naszych oczach. A to otwiera nowe interpretacje.
Papież na spotkaniu z ludźmi nauki i kultury powtórzył swoją mocną diagnozę, że świat, który tak mocno podkreśla teraźniejszość wcale nie myśli o przyszłości. Tradycja to przenoszenie dziedzictwa w przyszłość, szukanie dla niego nowej formy. Świat współczesny nie myśli o przekazywaniu, liczy się dzisiaj. Na tym samym spotkaniu papież podkreślił, że podstawową misją Kościoła to głoszenie Chrystusa jako Prawdy, a nie jednej z tożsamości. Chrystus to nie figura moralna, ale Zbawiciel człowieka tkwiącego w grzechu.
Ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego"
Benedykt XVI jasno podkreślił, że najgroźniejszy dla Kościoła jest grzech. Komentatorom na myśl przychodzi od razu pedofilia. Ale nie tylko o nią chodzi. To odważne stwierdzenie papieża.
Media będą miały problem ze zrozumiemiem tych słów, bo dotyczą one rzeczywistości duchowej. Każdy grzech działa destrukcyjnie. Niszczy nie tylko człowieka, który go popełnia, ale też Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa.
Piotr Dardziński, dyrektor Centrum Jana Pawła II
Objawienia fatimskie miały miejsce w 1917 roku, za pontyfikatu papieża Benedykta XV. Teraz, jest to symboliczne, jest w tym miejscu z pielgrzymką jego imiennik Benedykt XVI. Cały czas jest tak samo, Rosja ma się nawrócić, ale także nawrócić się mają te kraje, które były zewangelizowane, bo nastąpiło „zgaśnięcie płomienia”. My jesteśmy symbolicznymi krzakami, jak u Mojżesza, które mają być znakiem i sygnałem dla współczesnego świata. Benedykt XVI nawołuje, żeby się nie rozdrabniać, żeby się nie bać i być radykalnym. Papież wzywa, żeby odważnie mówić o Bogu i okazywać znaki wiary. Znaczy to, że papież wątpi w naszą odwagę.
W liście apostolskim Tertio Millennio Adveniente Jana Pawła II, który cytuje Benedykt XVI, jest napisane, że istnieje niebezpieczeństwo zadowolenia się własną małością i minimalistyczną etyką.
Objawienia fatimskie są radykalne, dlatego były odrzucane. Jednym z zarzutów wobec objawień było to, że jest w nich za dużo polityki. Moim zdaniem objawienia nie są polityczne, a bardzo konkretne. Wiara realizuje się w konkretnej rzeczywistości, są problemy, których nie można uniknąć.
Papież przypomina o radykalnym, odważnym wymiarze chrześcijaństwa. Zaznacza, że nie chodzi o otwarcie się na Boga w ogóle, ale na tego Boga, który przemawiał na Synaju.
W tym roku 13 maja po tych wszystkich tragicznych wydarzeniach, które dotknęły nasz kraj, wezwanie o nawrócenie Rosji jest wyjątkowo intrygujące.
Jedyną „porażką” Jana Pawła II jest to, że nie udało mu się pojechać do Rosji i odprawić mszy św. na Placu Czerwonym. Trzeba mieć nadzieję, że to kiedyś uda się jakiemuś papieżowi dokonać.
Not. mm/MaRo
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

