Wraz z objęciem funkcji szefa brytyjskiego rządu przez Davida Camerona w świecie dyplomacji pojawił się nowy nurt – nurt szczerości. Szef Partii Konserwatywnej jako jeden z niewielu przywódców politycznych Europy mówi zawsze, co myśli, nawet jeśli krytykuje swoich sojuszników i gospodarzy.

W czasie wizyty w Turcji nazwał Strefę Gazy "więzieniem", czym rozsierdził przedstawicieli Izraela. Turkom, którzy nie chcą widzieć swojego kraju w Unii Europejskiej, powiedział, że są "spolaryzowanymi i uprzedzonymi protekcjonistami".

Podczas swojej ostatniej wizyty w Indiach powiedział natomiast, że sąsiedni Pakistan "promuje szerzenie terroru". - Ważne jest, aby mówić szczerze o pewnych rzeczach, szczególnie wśród przyjaciół z innych krajów - tłumaczył Cameron.

Brytyjski premier zapowiedział, że w przyszłości nie zamierza rezygnować z takiego stylu wypowiedzi.

Stylu wypowiedzi premiera Camerona broni szef MSZ Wielkiej Brytanii William Hague. - Premier mówi prawdę i wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego, jak i co powiedział – bronił premiera odpowiadając na pytanie, czy szef gabinetu nie powinien czasami "ugryźć się w język". Minister przyznał, że premier jest "wielkim dyplomatą" i dobrze sobie radzi w kontaktach ze światowymi przywódcami.

żar/Tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »