Barbara Chmura pracowała dwadzieścia godzin na dobę, wracała do domu tak zmęczona, że trudno jej było znaleźć czas na rozmowę ze swoimi dziećmi. W jej życiu wydarzyło się jednak coś niespodziewanego. Zmarła jej znajoma, a jej dziecko w wyniku pomyłki znalazło się w sierocińcu. Zaangażowała się w pomoc i udało się: Niemowlę wróciło do ojca. - Po tym wydarzeniu uznałam, że jesteśmy w stanie, oprócz naszej trójki, wychować jeszcze dwoje dzieci. Tak się zaczęło - wspomina pani Barbara. Dzisiaj oprócz trójki własnych dzieci, wychowuje także szóstkę cudzych. - Opiekowaliśmy się dwójką maluchów do czasu unormowania ich prawnej sytuacji. Przyszły do nas na kilka miesięcy, są z nami już cztery lata. Potem przyszła do nas dziewczynka, na trzy dni, aby znaleźć jej inną rodzinę. Ona również z nami została. Kolejne dziecko przyszło do nas tylko na Wielkanoc. Niewiele później także dołączyło do rodziny - Opowiada Barbara Chmura. Tylko inna osoba, która wychowuje piątkę czy szóstkę cudzych dzieci, jest w stanie zrozumieć takiego wariata jak ja! - śmieje się Pani Basia. - Mam do czynienia z takimi problemami, które w rodzinach na co dzień, jeśli ona dobrze funkcjonuje, nie ma. Jedno dziecko miało zdiagnozowaną autoagresję. Chciało popełnić samobójstwo. To była bardzo ciężką sytuacja. - wspomina Pani Barbara. Po dwóch tygodniach poprosiła o pomoc psychologiczną. Myślała, że nie poradzi sobie z tą sytuacją i sama będzie się musiała leczyć psychiatrycznie. - To było szaleństwo! Dziecko potrafiło walić głową o schody, wyrywało sobie wszystkie włosy z głowy - wspomina pani Chmura. Po takich przeżyciach nawet jej wesoła gromadka musi się mocno natrudzić, aby ją czymś zaskoczyć.
Dom sukcesów i porażek
Stworzenie rodzinnego domu dziecka wydawało się pani Barbarze świetną okazją, żeby odpocząć od pracy zawodowej i poświęcić więcej czasu własnym dzieciom. Okazało się to niemożliwe. - Prowadzenie rodzinnego domu dziecka, oprócz tego, że jest życiową misją, jest także zawodem. Nie da się ukryć, że jest to praca inna niż wszystkie - podkreśla Jakub Antoszewski, z Instytutu badawczego Millward Brown SMG/KRC, który zajmował się badaniami nad rodzinnymi domami dziecka. Kilkanaście godzin pracy w korporacji to czasami luksus przy ilości obowiązków w domu. - Nasz dom to sukcesy i porażki. Nie powiem wszystkim - zakładajcie takie domy, bo jest wspaniale. Nie jest wspaniale! Nieraz są tak trudne chwile, że wszystkiego ma się dosyć. Wtedy chciałoby się wszystkim rzucić i pójść sobie. Ale są takie momenty, które to wszystko wynagradzają. Jeśli kilkoro z tych dzieci, które się u nas wychowają, wyjdzie na dobrych ludzi, to będzie nasz sukces! - mówi jedna z mam i głęboko wierzy w to, że ten sukces osiągnie.
Przeszkadza biurokracja i nieufność
Trwa ogólnopolska kampania promocyjna rodzinnych domów dziecka „Grunt to rodzina". Od 5 lat organizuje ją Fundacja Świętego Mikołaja, która zbiera pieniądze na specjalny fundusz, który sfinansuje projekty edukacyjne dla dzieci z rodzinnych domów dziecka. Podczas poprzednich kampanii Fundacja zebrała w sumie ponad 1,5 miliona złotych, dzięki którym wiele dzieci mogło rozwijać swoje zainteresowania.
W Polsce funkcjonują 274 rodzinne domy dziecka, w których żyje 2261 dzieci. Dla porównania, domów dziecka jest 417 i mieszka w nich blisko 25 tysięcy wychowanków. Badania jakie prowadzi dla Fundacji Świętego Mikołaja firma Millward Brown pokazują, że 75 proc. rodziców prowadzących rodzinne domy dziecka skarży się na biurokrację i utrudnienia formalne. Niestety 18 proc. z nich nadal się skarży na nieufność i negatywne reakcje społeczne, gdy mówią, czym się zajmują.
Na pomysł akcji pomocy rodzinnym domom dziecka wpadł współzałożyciel Fundacji Świętego Mikołaja, Dariusz Karłowicz. - Najpierw zgłębiliśmy temat, dowiedzieliśmy się, ile jest tych rodzinnych domów dziecka, gdzie one są, i jakie mają potrzeby. Zwróciliśmy się do instytutu SMG/KRC o badania i zobaczyliśmy, że te domy są świetne dla dzieci, jednocześnie ich potrzeby są ogromne - mówi portalowi Fronda.pl koordynator kampanii, Michał Rżysko. Zaangażowali się także artyści, prasa, drukarnie. I pomagają już piąty rok.
Jakub Lubelski
Do 31 grudnia możesz wysłać SMS o treści „Pomoc" na numer 7585 koszt 5 zł + VAT
Rodzinnym domom dziecka można też pomóc wpłacając pieniądze na Fundusz Edukacyjny. Numer konta Funduszu: 37 2130 0004 2001 0299 9993 0002
Więcej na www.mikolaj.org.pl
[video:http://www.youtube.com/watch?v=aSQ0DnyW8OU]
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

