Gross nie waha się stosować mocnych uogólnień. I to zawsze negatywnych dla Polaków. – Z jednej strony Polacy mają najwięcej ze wszystkich okupowanych społeczeństw drzewek upamiętniających Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Yad Vashem. Z drugiej strony wydawanie czy okradanie usiłujących się ukrywać Żydów to były zjawiska powszechne. Proszę zwrócić uwagę, że Polacy, którzy zachowywali się altruistycznie, bali się sąsiadów gotowych w każdej chwili sprowadzić gestapo, byli społecznie naznaczeni i poddani ostracyzmowi. Zresztą po wojnie ludzie nagrodzeni medalem Sprawiedliwych nie przyznawali się do wyróżnienia w obawie przed reakcją otoczenia – oznajmia.
- W Żydowskim Instytucie Historycznym leży kilka tysięcy relacji złożonych od razu po wojnie. Proceder wykupywania się Polakom, którzy grozili wydaniem w ręce Niemców, czy okradania przez osoby udzielające schronienia jest ich wspólnym i często pojawiającym się wątkiem. Z opisów tych wynika też, że Żydzi, którzy oddawali dobra na przechowanie znajomym Polakom [władze okupacyjne nie pozwalały im posiadać majątku – przyp. red.'/>, często ginęli wydawani Niemcom lub byli mordowani bezpośrednio przez niedawnych przyjaciół. Nie było też normy społecznej, która by mówiła, że krzywdzenie Żydów jest niewłaściwe, że to grzech. Polacy przychodzili do kościołów w ubraniach po Żydach. Łapano i wydawano na śmierć Żydów zupełnie otwarcie i ludzie, którzy tak postępowali, nie byli poddawani ostracyzmowi. Nie do końca potrafię powiedzieć dlaczego – kontynuuje.
A dalej idzie już tak mocno w oskarżeniach, że wyprowadza z równowagi nawet zasłuchanych w jego uwagi dziennikarzy „Newsweeka”. – Zresztą, jak pan pojedzie do jakiegoś małego polskiego miasteczka, to każdy wie, kto i jakie pożydowskie rzeczy wciąż ma – oznajmia. Dziennikarz zaś ripostuje. „Rozumiem, że jeździł pan po tych miasteczkach?. Nie zrażony tym pytaniem Gross odpowiada zupełnie bez obciachu, że nie. „Spędziłem trochę czasu w Jedwabnem” – wyjaśnia. Ale przecież brak wiedzy czy sprawdzenia jego informacji czy opinii w niczym nie przeszkodzi mu w formułowaniu paszkwili na temat Polski. Nie przeszkodzi to również dziennikarzom w ich powtarzaniu, bez najmniejszego komentarza.
TPT/Newsweek.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

