Po śmierci 15-latka, który rzucał kamieniami w stróżów prawa, policjanci nie mają łatwo. Skrajnie lewicowa młodzież od miesiąca demoluje greckie miasta. Dwa razy ostrzelano także policję z broni palnej. W wyniku jednego z ataków 21-letni mundurowy został ciężko ranny. Do przemocy przyznała się grup terrorystyczna Walka Rewolucyjna.
Ateńscy policjanci powiedzieli „dość” rozruchom. Nie znaczy to, że zaczęli konsekwentnie odpowiadać na akty przemocy. 400 stróżów prawa zebrało się na placu Syntagma, by pokojowo zaprotestować przeciwko wybrykom skrajnej lewicy. - Policja jest także częścią greckiego społeczeństwa – grzmiał jeden ze zgromadzonych, 23-letni Vassilis Alimaras. - Atak na funkcjonariusza policji jest zatem aktem przemocy wobec społeczeństwa – dodał mundurowy.
Grecka policja ma o tyle utrudnione zadanie, że jest jedną z najbardziej nielubianych grup zawodowych w kraju. Cokolwiek by zrobiła, jest źle. Nie jest więc dobrze, jeśli pozwala bandytom demolować ulice, ale gdyby chciała się z nimi rozprawić, pojawiłyby się zarzuty o terror i porównania z brutalnym stłumieniem studenckiego powstania na Politechnice Ateńskiej w 1973 roku.
sks/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

