Słowa członka Platformy Obywatelskiej brzmią dosyć zabawnie. Kilku notabli przyznaje sobie wysokie - jak na polską kieszeń - nagrody, głodny tłum coraz bardziej się irytuje i nagle jako Deus ex machina występuje Pawel Graś, który odkrywczo obwieszcza, że takie posunięcie zwolenników im nie przysporzy.

 

Słowa rzecznika rządu brzmią zupełnie tak, jakby mąż stanu w obliczu jakiegoś gigantycznego zagrożenia ekonomicznego czy bezpieczeństwa państwa, zdecydował sie podjąć niepopularne decyzje zmierzające do uratowania sytuacji. Tyle, że nie chodzi tutaj o zabranie socjalu, podatek pogłówny czy wprowadzenie stanu wojennego (który w naszym kraju ma bardzo złe konotacje), ale dodatkową kasę dla polityków. I tak, wśród sześciu wspaniałych znaleźli się: marszałek Ewa Kopacz (otrzymała 45 tys. złotych), wicemarszałkowie: Cezary Grabarczyk (PO), Marek Kuchciński (PiS), Wanda Nowicka (RP), Eugeniusz Grzeszczak (PSL) i Jerzy Wenderlich (SLD), którzy zgarnęli nieco mniej, bo "tylko" 40 tys. złotych.

 

Nieco bardziej wiarygodnie wyglądają jego próby zasłaniania się zachowaniem innych: "korzystali przez poprzednie lata absolutnie wszyscy marszałkowie i wicemarszałkowie (Sejmu), członkowie Prezydiów, którzy dziś dosyć chętnie krytykują te rozwiązania, z których kiedyś sami skorzystali". Czego chcecie od Stasia, skoro to Jaś zjadł więcej cukierków! 

 

Jeszcze ciekawiej wyglądały zapewnienia marszałek Sejmu Ewa Kopacz, która żachnęła się wczoraj, że Sejm "to jest przede wszystkim miejsce, w którym tworzy się prawo, ale jest to również zakład pracy", natomiast wedle pani marszałek, taki kierownik zakładu pracy (w domyśle ona sama): "ma prawo, a wręcz obowiązek oceniać pracę swoich pracowników, doceniać tych, którzy pracują dobrze i karać tych, którzy pracują gorzej".

 

Ocenę tych wypowiedzi należy pozostawić wyborcom. Owszem, przyznanie sobie takich nagród jest zgodne z prawem. Zarówno uregulowania ustawowe, jak i regulamin sejmowy nie zabraniają zgarniania dodatkowej kasy. Dobrze czy źle? To już sprawa do dalszej dyskusji. Tyle, że poza literą prawa funkcjonuje jeszcze coś takiego, jak zwykła ludzka przyzwoitość.

 

Aleksander Majewski