„Ta funkcja nie do końca na to pozwala. Byłoby to dosyć dziwne i dziwnie tutaj postrzegane takie zaangażowanie się wprost w kampanię wyborczą. Ale myślę, że to, co należało zrobić, pan prezydent Tusk w tej kampanii zrobił. To poparcie było jednak dosyć wyraźne i chyba dla wszystkich oczywiste, kogo w tej kampanii Donald Tusk popierał i po której miał w tej kampanii serce. Myślę, że nie tylko dla zwolenników PO, ale dla wszystkich Polaków to była bardzo oczywista sprawa” – przekonywał Graś.
Jednak w ocenie Prawa i Sprawiedliwości było inaczej, bo Donald Tusk złamał prawo. Prof. Ryszard Legutko, eurodeutpowany PiS, złożył na Tuska skargę do Europejskiej Rzecznik Praw Obywatelskich, przekonując, że szef Rady Europejskiej złamał prawo, agitując na rzecz Bronisława Komorowskiego w Gdańsku 15 maja. Graś uważa, że nie jest to zasadny zarzut.
„To jest rzeczywiście informacja, którą tutaj wśród urzędników wywołuje od rana jakiś uśmiech na twarzach. To jest zarzut kompletnie bezpodstawny. To, że ktoś jest szefem Rady Europejskiej nie oznacza, że nie może mieć poglądów politycznych i nie może tych poglądów wyrażać” – mówił Graś. I dodawał:
„Zarzut jest śmieszny. Przykro mi, że prof. Legutko z mojego ukochanego uniwersytetu się w taką wojenkę zaangażował. Zarzut jest bezpodstawny. Takiego zaangażowania w kampanię nie było. Było wyrażenie swojej opinii na temat bieżącej sytuacji politycznej i absolutnie nie można tutaj w tej sprawie Donaldowi Tuskowi zarzucić”.
bjad/rmf24.pl
