Dr Andrzej Grajewski, szef działu zagranicznego „Gościa Niedzielnego”: Polsko-rosyjska Grupa ds. trudnych zakończyła swoje prace. W czasie jej posiedzenia w Moskwie jesienią 2010 r. przyjęto, że polska strona stoi na stanowisku tożsamym z ustaleniami Instytutu Pamięci Narodowej. Strona rosyjska przyjęła natomiast do wiadomości nasze stanowisko. Ono jest powtórzeniem ustaleń pionu śledczego IPN, który kwalifikuje zbrodnię katyńską jako ludobójstwo.

W trakcie prac komisji polska strona prezentowała tylko jedno stanowisko. Na posiedzeniu w Moskwie, po prezentacji polskiego stanowiska prawnego, dokonanej przez dyr. Dariusza Gabrela, szefa pionu śledczego, zabrałem głos mówiąc, że jak rozumiem, jest to stanowisko całej polskiej strony. Potwierdził to publicznie szef polskiej delegacji prof. Adam Daniel Rotfeld. Żadne inne stanowisko w tej sprawie nigdy przez polską stronę nie było prezentowane. Natomiast strona rosyjska nie przedstawiała kwalifikacji prawnej tej zbrodni.

Profesor Roman Kuźniar, który rozpoczął w Polsce debatę na temat kwalifikacji zbrodni katyńskiej, okazał się być w tej sprawie ignorantem. W jego ocenie Zbrodnia Katyńska jest zbrodnią wojenną dokonaną na jeńcach wojennych. To jest nieprawda. Pojęciem Zbrodni Katyńskiej obejmujemy bowiem nie tylko mord dokonany na oficerach WP, ale również na policjantach, urzędnikach, a także licznej grupie cywilów, aresztowanych jesienią 1939 roku na Kresach Wschodnich II RP, gdy żadne działania wojenne nie były prowadzone. Cywilne ofiary Zbrodni Katyńskiej znajdują się przede wszystkim na ukraińskiej i białoruskiej liście katyńskiej.

Mówienie o zbrodni wojennej w tym przypadku jest bez sensu, ponieważ formalnie nie byliśmy w stanie wojny z ZSRS. Agresja 17 września 1939 r. nastąpiła bez wypowiedzenia nam wojny. Wcale więc nie jest oczywiste, czy z punktu widzenia międzynarodowych konwencji, Polacy osadzeni w specjalnych obozach NKWD mieli status jeńców wojennych. Zwracam uwagę, że nie byli oni w dyspozycji sowieckiego pionu wojskowego, ale policji politycznej, będącej częścią sowieckiego resortu spraw wewnętrznych. Status więźniów Kozielska, Starobielska, czy Ostaszkowa nie był określany konwencjami międzynarodowymi, ale specjalnymi instrukcjami NKWD.

Nie ulega wątpliwości, że Zbrodnia Katyńska ma wszelkie cechy ludobójstwa. Decyzja w tej sprawie została podjęta przez kierowniczy ośrodek sowieckiego państwa dla zniszczenia polskiej elity patriotycznej, wzięły w niej udział setki funkcjonariuszy sowieckiego państwa. Trwanie przez tyle lat kłamstwa katyńskiego również świadczy o tym, że strona sowiecka miała świadomość, iż mamy do czynienia z ludobójstwem. Przecież to sami sowieccy prokuratorzy używali właśnie takich określeń, gdy występowali w procesie norymberskim, próbując przerzucić na Niemców odpowiedzialność za Zbrodnię Katyńską.

Przy okazji budowy pomnika w Smoleńsku okaże się, czy debata rozpoczęta przez prof. Kuźniara będzie miała długofalowe skutki. Zobaczymy, jakie stanowisko zajmą władze państwowe, gdy przyjdzie z Rosjanami ustalać treść napisu na pomniku upamiętniającym ofiary katastrofy pod Smoleńskiem. Polska powinna w sprawie zbrodni katyńskiej prezentować jednolite stanowisko, które zostało zawarte w prawnej ocenie poprzedzającej decyzję o wszczęciu śledztwa w sprawie Zbrodni Katyńskiej, dokonanej przez pion prokuratorski IPN jeszcze w czasach, gdy kierował nim prawnik o europejskiej renomie prof. Witold Kulesza, a na czele Instytutu stał prof. Leon Kieres. Prof. Kuźniar nie jest osobą prywatną, jest doradcą prezydenta. Nie jest dobrze, jeśli osoba pełniąca ważną funkcję publiczną, kwestionuje w tak istotnej kwestii pogląd innej instytucji państwowej. Mam nadzieję, że pogląd prezydenta Komorowskiego w tej sprawie jest inny, niż profesora Kuźniara.

Not. żar

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »