- Na podstawie stylu pisma można ustalić prawdopodobieństwo od najniższego do najwyższego stopnia autentyczności dokumentu – mówi w rozmowie z Salon24.pl Anita Iwanek, biegły sądowy, która wykonuje ekspertyzy grafologiczne m.in. na potrzeby sądów okręgowych i prokuratur. Od czego zależy czas badania np. teczki tajnego współpracownika „Bolek”? – Od zawiłości pisma i stylu w dokumencie – mówi ekspertka. Ile trwa takie badanie? - Trudno jest ocenić czas potrzebny na wykonanie badania. Najpierw należy ocenić materiał poddany ekspertyzie – tłumaczy.
- Każdy, kto coś pisze własnoręcznie, zostawia ślad dzięki zapiskom. Celem badań grafologicznych jest zestawienie dokumentu z materiałem porównawczym, wytworzonym w obecnych czasach i w przeszłości – tłumaczy grafolog z Centrum Ekspertyz Kryminalistycznych w Krakowie, pragnący – ze względu na specyfikę swojej pracy – zachować anonimowość. – Można ocenić autentyczność i wiarygodność dokumentu w jeden dzień, a jeśli zlecony materiał jest obszerny, to w ciągu tygodnia – dodaje.
Historycy w swoich badaniach nie korzystają z pomocy grafologów, kierują się krytyką zewnętrzną dokumentów i – jeśli ta nie budzi zastrzeżeń – analizują ich zawartość poprzez krytykę wewnętrzną. Badacz ocenia, czy źródło jest tym, za co się podaje: w jakich okolicznościach i kiedy powstało, czy jest oryginalne i wiarygodne, kto jest jego autorem. W drugim etapie badań historycznych ocenia się, czy dokument przedstawia obiektywne fakty. Tu historyk zderza rzeczywistość z innymi źródłami i dostępną literaturą.
- Nie znam przypadku, by historycy w badaniach zlecali ekspertyzy grafologiczne – przyznaje jeden z pracowników Biura Lustracyjnego IPN, który ma doświadczenie w pracach archiwistycznych nad zbiorami Instytutu. – W sprawie teczki personalnej i pracy TW „Bolka” badanie takie przeprowadza się na zlecenie prokuratury na ewentualność fałszowania dokumentacji. Z pomocy grafologów korzysta głównie pion śledczy IPN i Biuro Lustracyjne – mówi nam historyk.
Czy znany jest przypadek sfałszowania donosów lub całych teczek tajnych współpracowników przez SB w latach 70. i 80.? – Nie znam takiego przypadku, ale bezpieka mogła stosować fałszywki dla potrzeb operacyjnych, np. by przedłużyć współpracę z niechętnym do niej TW – przyznaje. – Tak jak historyk nie powinien oceniać profesjonalnie źródła, którego nie miał w ręku, tak grafolog nie powinien wydawać tak kategorycznych opinii, jak niedawno zrobił to ekspert w TVP INFO – stwierdza pracownik IPN.
Źródło: salon24.pl
