Kiedy katolicy mówią, że gender to ideologia, spotykają się z falą oburzenia i tłumaczeń, że to
przecież tylko dyscyplina naukowa, neutralne opisywanie rzeczywistości. Tymczasem sama Agnieszka
Graff przyznaje na łamach "Wyborczej", że w istocie mamy do czynienia z ideologią. Feministka
dodaje również, że jest to bardzo mocno ukieronkowany na walkę z niesprawiedliwością i wyzyskiem
światopogląd.
Graff, w odróżenieniu od swojego środowiska, nie odmawia konserwatystom prawa do krytykowania
gender. "Od tego mamy demokrację, żeby ludzie o różnych systemach wartości mogli spokojnie żyć w
tej samej przestrzeni, a nawet tworzyć pewną wspólnotę. To się nazywa społeczeństwo" - tłumaczy na
łamach "Wyborczej".
Feministka dodaje ponadto, że "spór między entuzjastami nowoczesności a obrońcami tradycji, zwany
czasem wojną kulturową, to jeden z najgłębszych podziałów współczesnego świata".
Beb/Wyborcza/Natemat.pl
