Nie jesteśmy państwem wyznaniowym. Prezydent Duda to dobry katolik, złożył w swoim sumieniu takie ślubowanie wobec Boga - powiedział wicepremier Jarosław Gowin na antenie "24 minuty" TVP Info. Minister w ten sposób odniósł się do ceremonii Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, w którym wziął udział między innymi prezydent Andrzej Duda.
Jarosław Gowin powiedział, że politycy biorący udział w ceremonii robili to w swoim prywatnym imieniu, a nie jako przedstawiciele państwa. Szef Polski Razem podkreślił, że ich udział nie miał więc charakteru politycznego, a jedynie osobisty, związany z własną wiarą i sumieniem.
"Nie jesteśmy bowiem państwem wyznaniowym. Uważam, że ślubów prezydenta Dudy nie należy traktować jako oficjalnej deklaracji w imieniu państwa polskiego. To po prostu dobry katolik, który w swoim sumieniu złożył takie ślubowanie wobec Boga" - powiedział dosłownie wicepremier Gowin.
Minister był też pytany o wpływ nauki Chrystusowej na politykę. Nie ukrywał, że wierność Ewangelii w polityce nie jest łatwa. "Wszedłem do polityki po śmierci Jana Pawła II. Miałem poczucie, że opuścił nas ostatni król Polski. Ktoś, kto dla ogromnej większości Polaków był ojcem duchowym. Miałem poczucie, że w to miejsce muszą wejść tysiące nowych ludzi, a ja byłem jednym z nich. Okazało się, że jakoś polska polityka nie zmieniła się od tego czasu na lepsze, choć wielu polityków na początku próbowało być bardziej przyzwoitymi" - tłumaczył wicepremier.
Poza tym w programie wicepremier Gowin mówił też o konieczności poparcia Izraela w konflikcie bliskowschodnim, przekonując, że właśnie to państwo jest filarem bezpieczeństwa - także europejskiego - w całym regionie. Polityk wiele uwagi poświęcił też polityce historycznej, wyjaśniając wagę odkłamywania polskiej historii z rozmaitych naleciałości, lansowanych między innymi przez zagraniczne ośrodki dezinformacji (słynne "polskie obozy koncentracyjne").
ol

fot. K. Sitkowski, KPRP
