Poniżej publikujemy zapis wywiadu, jakiego udzielił dzisiaj polityk:


Panie ministrze, czy widok partyjnego kolegi i wicemarszałka, który ucieka przed dziennikarzami po pytaniu o premię, którą dostał, nie budzi w panu zażenowania?

Nie chcę tego komentować. Nie jest dobrze komentować działania swoich kolegów.


Właśnie bardzo dobrze jest komentować działania kolegów.

Powiem tylko tyle - ministrowie nie dostali żadnej premii i tak jest właściwie.


Ja pana jednak będę skłaniał do odpowiedzi na to pytanie. Czy to nie jest żenująca sytuacja? Czy to nie jest sytuacja, w której myśl o tym, żeby na przykład podnieść zarobki polityków, absolutnie jest spychana i wypychana?

Osobna sprawa to jest pytanie, czy premier czterdziestomilionowego kraju powinien zarabiać 14 tysięcy brutto, czy byli prezydenci powinni mieć takie emerytury, jakie mają. Ale to nie jest pytanie na dzisiejsze czasy, na czasy kryzysu. Ja myślę, że nadejdzie w przyszłości moment na taką refleksję państwowotwórczą, że do polityki trzeba wciągać wartościowszych ludzi, płacąc im więcej, natomiast z całą pewnością ograniczając na przykład liczbę posłów, liczbę senatorów, być może w ogóle likwidując Senat. Ale o tym nie powinniśmy rozmawiać dzisiaj, kiedy tak wielu Polaków ma kłopot z tym, żeby przetrwać do pierwszego.


Dzisiaj rozmawiajmy o tym, czy jeśli ktoś ma odwagę wzięcia 40 tysięcy, nie powinien mieć odwagi stanięcia przed kamerą, mikrofonem, dziennikarzem i wytłumaczenia, dlaczego sobie te pieniądze przyznał, albo dlaczego je wziął.

Polityk zawsze powinien mieć odwagę stanięcia przed kamerą i przed dziennikarzami.


Czyli zabrakło tego wicemarszałkom? Pani marszałek coś powiedziała.

Obecność w mediach to jest kwestia naszej uczciwości wobec wyborców. Dziennikarz jest reprezentantem opinii publicznej, reprezentantem narodu w każdej sytuacji, nawet tak trudnej dla wicemarszałków jak ta wczorajsza. Powiedzmy też szczerze - sami doprowadzili do tej trudnej sytuacji. Powinni mieć odwagę uzasadnić rację, bo są pewne argumenty przemawiające za tym, że osoby pełniące tak odpowiedzialne stanowiska nie powinny mieć tych kłopotów z tym, żeby do pierwszego dopiąć budżet.


To a propos odwagi i uczciwości: czy sędzia z matką w SB może być uczciwy i bezstronny?

Grzebanie w życiorysie sędziego Tulei, tak jak w przeszłości grzebanie w życiorysach rodzin wielu innych osób to jest rzecz moralnie absolutnie niedopuszczalna. To się nie mieści w kanonie cywilizacji zachodniej. W tej cywilizacji człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny.


Czyli żądania, żeby sędzia Tuleja odsunął się przynajmniej od spraw lustracyjnych uznaje pan za absolutnie nieuzasadnione?

Uważam za absolutnie nieuzasadnione. Cała dotychczasowa droga sędziowska sędziego Tulei nie daje najmniejszych podstaw do tego, żeby zarzucać mu stronniczość, a tego typu grzebanie w życiorysach najbliższych osób chyba jednak jest formą ograniczania niezawisłości sędziowskiej. Bardzo stanowczo chcę przeciwko temu zaprotestować.


Ale również zaszczuwania sędziego, jak twierdzą niektórzy?

Myślę, że sędzia musi być osobą o bardzo silnym kręgosłupie moralnym. Jestem przekonany, że pan sędzia Tuleya nie da się zaszczuć.


Ale uważa pan, że rzeczywiście taki element zaszczuwania przez polityków albo przez media występuje w przypadku sędziego Tulei?

Nie chcę tego nazywać zaszczuwaniem, ale na pewno ta presja posunięta jest za daleko. Przede wszystkim, podkreślam to raz jeszcze, z moralnego punktu widzenia.

 

Całą rozmowę możesz przeczytać TUTAJ

 

AM