Jarosław Gowin (PO) zapewnił "Gazetę Wyborczą", że to ostatnie ustępstwa, na jakie poszedł. Projekt ustawy, który w założeniu posła z Krakowa miał być konserwatywny, coraz bardziej dryfuje w liberalnym kierunku, bo taki właśnie projekt posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zyskał większe poparcie w Platformie.

Czym w tej chwili różnią się oba projekty? Przede wszystkim tym, że Gowin zakazuje tworzenia zarodków nadliczbowych, testowania i wybierania zarodków przed wszczepieniem oraz badań nad komórkami macierzystymi, na co zgada się Kidawa-Błońska. Projekt Gowina zakłada też tzw. testament życia, czyli zastrzeżenia, na jakie zabiegi nie zgadzamy się w sytuacji, gdybyśmy nie byli zdolni do wyrażenia zgody.

W piątek do marszałka Sejmu wpłynęły dwa projekty ustawy bioetycznej z PO: Jarosława Gowina i zespołu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Pod swoim projektem Gowin zebrał 86 podpisów, Kidawa-Błońska - ponad 90 (niektórzy posłowie podpisali się pod obydwoma projektami).

AJ/GW

Zobacz także:

Abp Hoser: Debata o in vitro jest kluczowa dla kształtu społeczeństwa

PO woli liberalną wersję ustawy o in vitro?

Dziadkowie płacą za wnuczki z in vitro

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »