Gowin w wywiadzie dla dziennika "Polska. The Times" zapewnia, że nie ma planów budowania wspólnej formacji "liberałów" z PiS i "konserwatystów" z PO. - Nie ukrywam, że w ewentualnej partii pani Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza chętnie widziałbym przyszłego koalicjanta Platformy wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym, a nie zamiast PSL, co od razu podkreślam - mówi polityk PO i dodaje: - jednak, z mojego punktu widzenia, najlepszym rozwiązaniem byłoby wstąpienie tych polityków, których - jeszcze raz podkreślę - bardzo cenię, do Platformy. Myślę, że naturalnym miejscem dla nich jest właśnie prawe skrzydło PO.

Zdaniem Gowina na razie jest jeszcze za wcześnie na rozmowy z rozłamowcami z PiS. Pora na kuszenie ich przejściem do PO przyjdzie dopiero, gdy odniosą oni samodzielną porażkę. - Powiem jedno: oni są zbyt wartościowymi politykami, żebyśmy sobie mogli pozwolić na ich utratę. Nie "my" Platforma Obywatelska, ale "my" Polska. Na razie próbują stworzyć własne ugrupowanie - jeżeli im się to nie powiedzie, wtedy będzie pora na rozmowy, które Platforma może z nimi podjąć - podkreśla Gowin.

Przyszłości nie widzi Gowin także dla PiS. Według niego ostatnie decyzje tej partii definitywnie zamykają ją na elektorat umiarkowany. - I moim zdaniem to początek równi pochyłej - mówi polityk PO. - Uważam, że w 2011 roku, po wyborach parlamentarnych, to będą szóste przegrane z rzędu wybory PiS, bo piąte będą za chwilę. Wtedy Ziobro podejmie próbę przejęcia władzy nad partią, zbuntuje się przeciw temu zakon PC i PiS się rozpadnie. To jest najbardziej prawdopodobny scenariusz - uzupełnia, podkreślając, że w kolejnych wyborach PO zmierzy się już z SLD.

TPT/Polskatimes.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »