Prace nad ustawą bioetyczną przeciągają się. Jej autor, któremu nie pomaga postawa premiera Tuska, traci nadzieję, by w ostatecznym rozrachunku był to projekt zgłoszony przez klub PO. Chce więc, by Platforma zgłosiła dwa projekty, „z zakazem niszczenia ludzkich zarodków i ich mrożenia oraz liberalny, w którym takich zapisów nie będzie”. I nad nimi sejm miałby głosować.
Jak widzi szanse powodzenia swojej propozycji? - Spodziewam się, że większość [posłów PO'/> opowie się za rozwiązaniami bardziej liberalnymi, niż ja proponuję – mówi Jarosław Gowin w wywiadzie dla „Dziennika”. - Jednak w tej sprawie nie powinno być dyscypliny, bo to są kwestie sumienia – dodaje autor ustawy bioetycznej.
Gowin traci nadzieję na poparcie własnej partii, jednocześnie licząc na głosy posłów innych klubów. - Liberalna część PO oraz lewica zagłosują za propozycją liberalną, a konserwatywna część PO wraz z PiS i PSL, a także kołem Polska XXI oraz niezrzeszonymi posłami prawicy - za rozwiązaniami konserwatywnymi – twierdzi polityk.
Mimo wszystko krakowski poseł nie żałuje swoich posunięć. - Według mnie w tym parlamencie jedyna ustawa, która może uzyskać poparcie większości, to ustawa zbliżona do moich propozycji – mówi Gowin.
- Znamienna była wypowiedź Magdaleny Środy, że Gowin jest o wiele groźniejszy niż Marek Jurek – dodaje polityk. - Dopóki bowiem oponentem jej środowiska był Marek Jurek, który tak zdecydowanie trzyma się zasad, że jego projekty nie mają szans na przełożenie na rozwiązania prawne, to środowiska liberalno-lewicowe mogły czuć się bezpieczne. Gdy pojawiła się z mojej strony propozycja bardziej umiarkowana, te środowiska poczuły realne zagrożenie – twierdzi Jarosław Gowin. - Dlatego spodziewam się w niedługim czasie ostrych ataków na moją osobę, próby zdyskredytowania mnie – konkluduje krakowski poseł.
sks/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
