Głównym powodem, dla którego redakcja "Gościa" zdecydowała się wnieść o kasację wyroku jest orzeczenie sądu, nakazujące tygodnikowi przeproszenie Alicji Tysiąc. Nie dość, że gazeta nie dopuściła się nadużyć w publikowanych przez siebie tekstach na temat sprawy Tysiąc, to jeszcze według sądu musi opublikować kłamliwe przeprosiny.

- Nigdy nie porównałem pani Alicji Tysiąc do zbrodniarzy hitlerowskich, nie posługiwaliśmy się w naszych tekstach "mową nienawiści', cokolwiek to określenie miałoby znaczyć – napisał w oświadczeniu ks. Gancarczyk. - Mam nadzieję, że Sąd Najwyższy rozpatrzy naszą skargę i podzieli zawarte w niej argumenty – dodał.

We wrześniu Sąd Okręgowy w Katowicach nakazał tygodnikowi i jego redaktorowi przeproszenia Alicji Tysiąc, za teksty opisujące jej sprawę. Kobieta domagała się możliwości zabicia swojego dziecka, powołując się na postępujące kłopoty ze zdrowiem. Lekarze nie podzielali zdania kobiety i nie godzili się na to, by "ze względów zdrowotnych dokonała aborcji". Wówczas złożyła skargę na państwo polskie do Trybunału w Strasburgu, który zasądził na jej korzyść 25 tys. euro.

Wyrok Sądu Okręgowego i potwierdzenie go przez Sąd Apelacyjny wywołały szerokie oburzenie społeczne. W akcji "Wszyscy jesteśmy ks. Gancarczykiem" pod listem solidarności z nim oraz z redakcją podpisało się ponad 15 tys. osób. Komentatorzy, niekoniecznie związani z Kościołem zarzucali sędziom brak logiki w wydanym wyroku.

Ks. Gancarczyk podkreślił te wyrazy solidarności, które formułowane były zarówno zbiorowo jak i indywidualne i w najnowszym "Gościu" napisał: "Z tych wszystkich gestów życzliwości przebija przekonanie, że nie jest to tylko proces wytoczony "Gościowi Niedzielnemu", ale że gra toczy się o prawo do życia nienarodzonych".

mm

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »