Od 2004 roku, czyli wejścia Polski do Unii Europejskiej, ceny skupu buraków cukrowych spadły o ponad 60 proc., ale ceny cukru są niższe raptem o kilka procent. To najlepszy dowód na fiasko unijnej reformy rynku cukru, który Bruksela z uporem maniaka wdraża od kilku lat – podaje dzisiejszy „Nasz Dziennik”.
Zdaniem polskich rolników żaden z celów stawianych przez UE nie został osiągnięty. Komisja Europejska obiecywała przede wszystkim, że na reformie unijnej skorzystają głównie konsumenci, którzy będą kupować tańszy cukier.
- Gdy ruszyła reforma w 2004 roku, to obiecywano, że kilogram cukru będzie kosztować w polskich sklepach tylko 2 złote. Wówczas cena wynosiła prawie 4 złote. Teraz zaś kilogram cukru kosztuje około 3,5 zł - wylicza Janusz Walczak z rolniczej "Solidarności".
Przeniesienia kwoty na kolejny rok spodziewali się rolnicy i dlatego ograniczyli uprawy buraków. W efekcie powstał duży niedobór cukru. - To była niegospodarność poprzedniego zarządu Krajowej Spółki Cukrowej- podkreśla przewodniczący komisji rolnictwa, senator Jerzy Chróścikowski z PiS.
Polska z powodu spadającej powierzchni upraw, a przez to i zbiorów buraków nie wykorzystuje w pełni nawet krajowej kwoty cukrowej. Paradoksalnie, za każdą niewykorzystaną tonę musimy zapłacić 127 euro.
Jak bowiem inaczej oceniać sytuację, gdy jeszcze pięć lat temu za tonę buraków płacono rolnikom ponad 240 zł, a teraz jest to tylko ponad 100 złotych. Jest to zaś podstawowy koszt produkcji cukru. Ponadto pięć lat temu działało więcej cukrowni (likwidacja objęła ponad połowę zakładów), a przez to, że wzrosła średnia wielkość przerobu buraków przypadających na jedną cukrownię, obniżyły się koszty. Były więc warunki do tego, aby cukier był w sklepach tańszy.
Dlaczego tak się nie stało? Po prostu w Polsce i Europie brakuje tego produktu. Przyszłość plantacji buraków cukrowych nie rysuje się najlepiej.
MaRo/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

