Fronda.pl: Czym są Katolickie Dni Filmowe?
Uważam, że poseł prawicowo-konserwatywny powinien nie tylko tworzyć prawo czy wykonywać interwencje poselskie, ale także propagować w społeczeństwie, choćby w społeczności lokalnej, patriotyzm i wartości, które niesie z sobą tradycja i katolicyzm. I tak właśnie pomyślane są Katolickie Dni Filmowe, które zainicjowałem już pięć lat temu. Zawsze pierwszego dnia pokazujemy filmy historyczno-patriotyczne, przeważnie jednego reżysera - w tym roku będą to filmy Grzegorza Brauna - a drugiego dnia filmy o tematyce religijnej. Warto zauważyć, że już po raz drugi Honorowy Patronat nad pokazami objął J.E. ksiądz kardynał Kazimierz Nycz, Metropolita Warszawski.
Dlaczego dokonano właśnie takiego wyboru filmów?
- Reżyser Grzegorz Braun tworzy kino ambitne, o konkretnej wymowie ideowej. Na jego filmach można uczyć się historii Polski, tej odkłamanej. Poprosiliśmy go, jak zresztą czynimy zawsze, aby sam wybrał swoje filmy, które chce pokazać warszawskiej publiczności. Staram się też, aby filmy religijne co roku dotyczyły nieco innej tematyki, ale zawsze aktualnej i ważnej.
W tamtym roku zaprezentowaliśmy cykl filmów poświęcony prześladowaniu chrześcijan na świecie, a w tym roku pragnę pokazać głębię katolickiej formacji duchowej w życiu monastycznym, czyli w zakonach. Mam nadzieję, że i w tym roku oglądając prezentowane filmy widzowie będą mogli stwierdzić, że te rzadkie i często trudne filmy, przeważnie dokumentalne, to prawdziwe kino, a nie jakaś fikcja i blef artystyczny.
Jaka jest główna idea tej inicjatywy?
- Ludzie oczekują prawdy, wręcz tęsknią za nią. Ale też mają dość tej masowej papki kulturowej, z którą spotykają się każdego dnia oglądając telewizję. To nie jest tak, że ludzie oczekują od kina tylko rozrywki i relaksu, także wiedzy i wiary, głębi, która zmusza do refleksji, niekiedy do zatrzymania się nad swoim własnym życiem. Jest wiele naprawdę dobrych filmów, o których trudno się dowiedzieć, a które jeszcze trudniej zobaczyć. Czasem nawet pojawiają się na ekranach kin, jak choćby „Ludzie Boga”, ale przeważnie nie towarzyszą im wielkie akcje promocyjne i szybko znikają z afisza. Zawsze obserwuję reakcje widzów, których z roku na rok przybywa na pokazy coraz więcej, i widzę, jak chłoną te filmy, jak je w sobie przeżywają. To mnie przekonuje, że te pokazy to dobra, pożyteczna sprawa.
Rozmawiał Aleksander Majewski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

