Górnicy nie zaprzestaną protestów. Tymczasem zarząd kopalni Kazimierz-Juliusz, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego, zagroził, że jeśli strajkujący nie przerwą podziemnej okupacji i nie wyjadą na powierzchnię, zostaną zwolnieni dyscyplinarnie z pracy.
W tej chwili udział w proteście bierze prawie 160 górników. Sprzeciwiają się likwidacji kopalni do czasu całkowitego wyczerpania surowca. Domagają się również zaległych wypłat. Sytuacja jest na tyle poważna, że w trybie pilnym zwołana została na dzisiaj rada nadzorcza Katowickiego Holdingu Węglowego.
W czwartek, premier Ewa Kopacz spotkała się z wojewodą śląskim. Zadeklarowała swoje osobiste zaangażowanie w rozwiązanie konfliktu, jednakże u wojewody pojawiła się dopiero po tym, jak górnicy w proteście przeciwko importowi rosyjskiego węgla zablokowali tory w Braniewie i zatrzymali pociąg z Rosji załadowany tym surowcem.
– Branża jest w tak trudnej sytuacji, że wymaga pilnych decyzji. To, co ostatnio dzieje się w górnictwie, oceniam bardzo źle. Nie ma jednego ośrodka decyzyjnego, są wysyłane z rządu sprzeczne informacje. Górnictwo zmierza ku katastrofie – ocenił w wywiadzie dla Wp.pl Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.
ed/Gazeta Polska Codziennie
