Z informacji, do których dotarł portal Niezależna.pl wynika, że litewska prokuratura bardzo poważnie traktuje sprawę odpowiedzialności Michaiła Gorbaczowa za masakrę sprzed ponad dwudziestu lat. Potwierdził to litewski dyplomata, Tomas Bliznikas w rozmowie z rosyjskim badaczem i obrońcą praw człowieka, Pawłem Stroiłowem. Na razie nie wiadomo jeszcze, przed jakim sądem miałby się odbyć proces Gorbaczowa. Ale nieoficjalnie mówi się, że może on usłyszeć kryminalne zarzuty, które sformułują litewscy prokuratorzy.
W ubiegłym tygodniu Paweł Stroiłow, na co dzień współpracownik słynnego rosyjskiego opozycjonisty, Władimira Bukowskiego, złożył w litewskiej ambasadzie w Londynie dokumenty dotyczące działań i decyzji Gorbaczowa w 1991 roku. Są to stenogramy z posiedzeń sowieckiego Politbiura w 1990 i 1991 roku, z których wynika, że Gorbaczow, zwany przez Niemców „Gorbim”, już w 1990 roku aprobował plany wprowadzenia stanu wojennego na Litwie, która ogłosiła niepodległość. Portal niezalezna.pl informuje, że Gorbaczow był zdeterminowany, by powstrzymać niepodległościowe dążenia Litwinów za wszelką cenę. Również przy pomocy rozwiązań siłowych. W ciągu 1990 roku ówczesny I sekretarz KPZR wielokrotnie powtarzał groźby wobec liderów republik bałtyckich. Co ciekawe tragiczne wydarzenia, do których doszło w Wilnie w styczniu 1991, są niemal precyzyjną realizacją tych gróźb. Zdaniem badaczy to nieprzypadkowa zbieżność. Najbardziej szokujące jest to, że dokumenty potwierdzają, że m.in George Bush senior i Francois Mitterand – zachęcali Michaiła Gorbaczowa do użycia siły na Litwie.
Ł.A/niezalezna.pl

