- Firma w ciągu najbliższych kilku tygodni będzie prowadzić rozmowy z Pekinem o tym, na jakich zasadach - jeśli w ogóle - może tam działać nieocenzurowana wersja Google.cn – powiedział główny radca prawny komputerowego giganta, David Drummond. Powodem jest próba przechwycenia przez Chińczyków danych znajdujących się na serwerach firmy.

Cyberterroryści przede wszystkim usiłowali wedrzeć się na konta e-mailowe chińskich dysydentów ,a także zachodnich działaczy praw człowieka zaangażowanych w opór przeciwko komunistycznej dyktaturze. Sprawa zaniepokoiła także rząd USA. - Te zarzuty budzą bardzo poważne zaniepokojenie - napisała sekretarz stanu USA Hillary Clinton.

Jednym z głównych zarzutów wobec Google był od dłuższego czasu fakt, iż swoją obecność na chińskim rynku internetowym okupuje cenzurowaniem danych, z których korzystać mogą użytkownicy jej wyszukiwarki w Chinach.

 

sks/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »