Jakie są pana wrażenia po zobaczeniu telewizyjnej czołówki wieczornych "Wiadomości" z 9 maja 2013 r.?
Muszę panu powiedzieć, że z niedowierzaniem patrzyłem na znaczek TVP w prawym górnym rogu. Wydawało mi się, że oglądam jakiś sowiecki kanał z stylu „Zwiezda”. To było coś porażającego. Przypomniał mi sie stary dowcip o tym, że gdyby głupota miała skrzydła, niektórzy lataliby jak gołębica.
Myśli pan, że to było tylko to, bo można było również odczytać jak byśmy żyli już pod dominacją wojsk rosyjskich?
Wydaje mi się, że to była jednak mega niekompetencja i kompletny brak wiedzy o II wojnie światowej a szczególnie roli, jaką w niej odegrał Związek Sowiecki. Nie dopatrywałbym się jakiegoś symbolicznego pozbawiania nas niepodległości. Dla mnie to był objaw skrajnej bezmyślności.
Co miało oznaczać takie rozpoczęcie ogólnopolskich wiadomości w publicznej telewizji?
Nie mam pojęcia. Ale cała sprawa nie świadczy najlepiej o kwalifikacjach umysłowych autorów wiadomości TVP. A te czasem przydają się do wykonywania zawodu dziennikarza.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
