Dwaj politycy ramię w ramię zaapelowali opinii publicznej, by złagodzić język dyskursu publicznego. John Godson (PO) i Robert Biedroń (RP) wystąpili razem z apelem o posługowanie się "łagodniejszym językiem w debacie publicznej dotyczącej poglądów na sprawę związków partnerskich".
Robert Bierdroń powiedział: "Nie zgadzam się z poglądami Johna, ale wyrażając swoją opinię nie możemy krzywdzić innych".
Czy oto mamy do czynienia z wpływem chrześcijańskiego personalizmu na polskich polityków? Jeśli apel trafi również do Palikota, Niesiołowskiego i innych polityków, którzy zamiast wyważonych słów używają bluzgów, to będzie murowany sukces. Na razie dobrze, że Godson zaapelował o szacunek dla języka i wypowiedzi, to przecież postawa stricte chrześcijańska.
sm/dziennik.pl
