Marta Brzezińska: Zagłosował Pan wczoraj za skierowaniem do dalszych prac projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne w Polsce. Dlaczego?
John Godson: Moje wątpliwości budzi zapis w obecnie obowiązującej ustawie, w myśl którego można legalnie dokonywać aborcji na dzieciach niepełnosprawnych czy dzieciach z Zespołem Downa. Uważam, że ten zapis jest tak szeroki i tak dwuznaczny, że wymaga doprecyzowania i zasługuje na rewizję.
Za skierowaniem projektu do dalszych prac zagłosowało jedynie 40 posłów Platformy (w zestawieniu ze 126 posłami, którzy byli za jego odrzuceniem), w związku z tym, dziś w mediach pojawiają się już komentarze o rozłamie w partii.
To nadinterpretacja. Projekt, o którym mówimy dotyczy spraw bardzo delikatnych. W Platformie podjęto decyzję, że w sprawach tego typu, kwestiach światopoglądowych nie będzie wprowadzana dyscyplina. Każdy miał prawo zagłosować zgodnie z tym, co dyktowało mu sumienie. W Platfmorie są osoby o konserwatywnych poglądach, które głosowały przeciwko skierowaniu tego projektu do dalszych prac. Ale są też i takie, które dotychczas uznawałem za niekonserwatywne, liberalne, a które wczoraj opowiedziały się za skierowaniem projektu Solidarnej Polski do komisji. Nie ma więc mowy o jakimś rozłamie w partii. Każdy z nas głosował na podstawie własnej wrażliwości.
Przewodniczący partii Rafał Grupiński zapowiedział jednak, że z posłami, którzy zagłosowali za skierowaniem projektu do dalszych prac odbędzie się rozmowa. Czy to takie pogrożenie palcem w stronę niepokornych posłów, aby następnym razem zagłosowali tak, jakby sobie tego życzyła większość partii?
Oczywiście, że nie. Rozmawiać każdy może. W sprawach światopoglądowych każdy z członków klubu głosuje w zgodzie z własnym sumieniem i tyle. Ostateczną decyzję każdy podejmuje w zgodzie z własnym przekoniem.
Rozmawiała Marta Brzezińska

