J. Wróblewski: Gdzie dla pana w polityce jest granica, którą wyznacza sumienie?

J. Godson: Nie mogę się zgodzić się na to, co uważam za złe. Za sprzeczne z moim światopoglądem. Jestem politykiem, ale jestem przede wszystkim chrześcijaninem.

Czyli wierność przykazaniom dekalogu, zasadom płynącym z Ewangelii?

Można tak powiedzieć. Nie tyle nawet dekalog jest tu dla mnie najważniejszy ile nauka Jezusa Chrystusa.

Mówił pan, że szkoda, że dziś rząd nie zajmuję się w wystarczający sposób problemami gospodarczymi, ekonomicznymi w Polsce, ale za bardzo wchodzi w spory światopoglądowe.

Nie mówiłem o rządzie, ale o szefostwie klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Bo jako klub powinniśmy skupiać się na tym gdzie mamy wspólny język. Klub zrzesza ludzi o różnych poglądach. Ważne, aby przedstawiane projekty miały poparcie większości klubu. Wizja nowoczesnego gospodarcza państwa nie budzi takich różnic.

Skąd więc taka gonitwa do liberalnych rozwiązań światopoglądowych. To Unia Europejska tak naciska PO czy jest to ściganie się z Palikotem?

Jest kilka źródeł. SLD i Ruch Palikota lub PIS opracowuje jakiś projekt. I jeśli nie ma reakcji klubu PO to jesteśmy skazani popierać albo jednych, albo drugich. To są działania czysto polityczne. Z drugiej strony są domysły, że są środowiska, które chcą doprowadzić do rozłamu w klubie, aby osłabić Donalda Tuska. Często to słyszę, ale nie wiem ile jest w tym prawdy.

Czy za swoje konserwatywne zdanie jest pan krytykowany, piętnowany w partii?

Różnie bywa. Czasami jest brak zrozumienia - ale wydaje mi się, że będzie lepiej.

Prześladowanie?

Nie chcę używać aż takich słów, bo nie chcę zaostrzać sytuacji. To jest jak w rodzinie: są różne poglądy i zdania, gdy jeden jest po lewej inny po prawej stronie. Można się różnić, ale i wspólnie szanować. Nauczmy się tego.

Jest czas Wielkiego Postu, kiedyś parlamentarzyści PO brali udział w rekolekcjach, dziś bardziej kontestują Kościół katolicki. Widać, jakby gubili tę perspektywę chrześcijańską czy duchową, bardziej angażując się w bieżące spory. Co pan o tym myśli?

Jestem za tym aby był rozdział Kościoła od państwa. Nie jestem katolikiem, ale chrześcijaninem. Modlę się do Boga o mądrość o prowadzenie, ale nie ośmieliłbym się tego narzucić jako standard innym posłom. To zależy od wewnętrznej potrzeby modlitwy czy kontemplacji. Potrzebuję jej i modlę się za kolegów, rząd, za wszystkich - o Bożą mądrość w podejmowaniu decyzji tak apostoł Paweł napisał w 1 Tymoteusza 2:1-4. 

"Zachęcam więc przede wszystkim, aby zanoszone były prośby, modlitwy, wstawiennictwa i dziękczynienia za wszystkich ludzi;  Za królów i za wszystkich sprawujących władzę, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne, z całą pobożnością i uczciwością.  Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Boga, naszego Zbawiciela; Który chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy".

Ma pan swojego faworyta na tron papieski?

Oczywiście, to kardynał Turskon.

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

Fot. Marcin Janowski