To nie jest, bynajmniej, moje zdanie. Niezawodna "Gazeta Wyborcza" komentarz do ćwirćfinałowej porażki siatkarzy okrasiła tytułem "Pokonani w polskim stylu". To tylko tytuł. Nagłówki zawsze wzbudzają największe zainteresowanie czytelników (również Portalu Poświęconego), a prowokacyjne hasła bardzo często zwracają uwagę odbiorców. Tylko po co, na miłość Boską, wplątywać w to jeszcze polskość? Co ma piernik do wiatraka?
Artykuł Przemysława Iwańczyka jest napisany dobrze, rzeczowo, ciężko przyczepić się do opinii eksperta. Tyle, że - pozornie niegroźny - tytuł może nieźle nabruździć. I niezależnie od tego, jak dużo dobrych argumentów podaje Iwańczyk, nagłówek pozostawia jednoznaczny przekaz: "Jesteś Polakiem? Masz przerąbane". W myśl redaktorów z Czerskiej przegrywa się "po polsku", a wygrywa "po europejsku". I chociaż nie lubię spiskowych teorii, to trudno nie odnieść wrażenia, że nawet tak drobne szczególiki wpisują się w pewien schemat działania "postępowych" środowisk, które kreują wizerunek Polaka-nieudacznika. Człowieczka, który podkreślając swoją tożsamość narodową, eksponuje nieudolność, brak przebojowość, wsteczniactwo. Gościa, który po prostu jest skazany na klęskę.
Nic więc dziwnego, że następny piewca patriotyzmu z podkulonym ogonem - Daniel Olbrychski postanowił wysłać list do swojego ulubionego dziennika w którym... potępił zachowanie polskich kibiców siatkówki! "Obecne igrzyska czegoś takiego nie widziały. Cały świat miał okazje zobaczyć haniebne zachowanie polskich kibiców w Londynie podczas meczu. [...] Te haniebne gwizdy polonijnej widowni musiały jednoczyć przeciwko polskiej drużynie miłośników siatkówki na całym świecie, tak jak mobilizowały zdrową złość znakomitych Rosjan" - grzmiał filmowy Kmicic, nie szczędząc krytyki również komentatorowi, który zagrzewał do boju biało-czerwonych. I tak, Bogu ducha winien, Piotr Dębowski został rusofobem, wzniecającym ksenofobiczne nastroje wśród polskiej tłuszczy.
"Ale dlaczego [Panie - przyp. red.] uczyniłeś mnie Polakiem?" - powtarzają słowa Andrzeja Bursy zrozpaczeni przedstawiciele salonu. Ale jeżeli uważają, że "Patriotyzm jest jak rasizm" (tytuł jednego z artykułów "Gazety Wyborczej" - przyp. red.), to również ich kompleksy nie powinny budzić zaskoczenia.
Tymczasem triumf sportowy najlepiej smakuje w barwach narodowych. Nigdy nie zapomnę, jak ojciec Tomka Majewskiego - Tadeusz, tuż po zwycięstwie swojego syna w Pekinie, mówił wzruszony o tym upragnionym "Mazurku". "Mazurku Dąbrowskiego", a nie "Odzie do radości".

