Cezary Gmyz, dziennikarz „Rzeczpospolitej”: Z konferencji prasowej polskich prokuratorów dowiedziałem się jednej rzeczy - śledczy jechali tam, sądząc, że będą mieli dostęp do 32 tomów rosyjskiego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Jednak tego dostępu nie otrzymali. To był jedyny zysk informacyjny z tej konferencji. Oczywiście możemy przypuszczać, kogo przesłuchiwano w Rosji. Wiemy, kto był na wieży kontrolnej 10 kwietnia. Jednak żadne nazwiska z ust prokuratorów nie padły.
W pewnym sensie rozumiem prokuratorów, że oni muszą się trzymać prawa, w szczególności wokół kamer. Nie dziwi mnie więc, że bardzo rygorystycznie przestrzegają tajemnicy postępowania oraz zobowiązań międzynarodowych. Problem polega na nierównowadze. Procedur bowiem w ogóle nie przestrzegają Rosjanie, co chwile je łamiąc, obrażając stronę polską. My się zachowujemy w tej sytuacji bardzo grzecznie. Łatwo mi zrozumieć jednak, że Polacy trzymają się standardów, które obowiązują w naszym kręgu cywilizacyjnym. Ja się opowiadam za przestrzeganiem prawa.
Uważam, że w tej chwili obowiązek dziennikarski wymaga zdobywania wiedzy na ten temat we wszelki możliwy sposób. Idąc na konferencję prasową chciałbym usłyszeć trochę więcej. Jednak nie wiążę z nimi dużych oczekiwań. Gdybym chodził na konferencje, żeby zdobywać informacje, to na chleb bym nie zarobił. Podczas takich spotkań zadaje się pytania, które można zadać publicznie. Pytania, których nie można zadać publicznie, zadaję gdzie indziej...
Not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

