Czy polski MSZ poprzez tą książkę „Inferno of Choices" (Piekło wyborów), chce upowszechniać na świecie stereotyp o Polakach, którzy w jakimś stopniu przyczynili się do holokaustu Żydów w Polsce?


- Mam nadzieje, że to nie jest celowe działanie i wolałbym to zrzucić na karb czyjejś głupoty. Jest rzeczą pewną, że ta książka otrzymała wsparcie z centrali MSZ, w sposób taki, jak żadna pozycja książkowa o takiej tematyce, choć np. IPN wydawał wcześniej na ten temat anglojęzyczne publikacje poświęcone sprawiedliwym ratującym Żydów. Jest książka Mateusza Szpytmy o rodzinie Ulmów, ale nie znajdziemy na serwisach internetowych ambasad czy Instytutów Polskich za granicą.

 

Jaki jest przekaz książki?


- Nagłaśnianie negatywnych i patologicznych zjawisk jakich dopuszczali się Polacy wobec Żydów i czynienie z nich zjawisk pierwszoplanowych poprzez wielość tekstów im poświęconych w tej książce.


Jest wiele ciekawych książek, jest wiele filmów jak „Historia Kowalskich”, pokazująca heroiczną pomoc i spalenie polskich rodzin w stodole pod Ciepielowem za ukrywanie Żydów. Wybór jest duży, ale cienieniem też na tej książce kładzie się wydawca tej publikacji jakim jest wydawnictwo „Rytm”.


- Tak, książkę wydało wydawnictwo, którego szef Marian Kotarski vel Pękalski okazał się majorem SB. Choć książka była wydana w tym wydawnictwie, gdy przeszłość Kotarskiego nie była jeszcze znana, to trzy tygodnie po jej ujawnieniu pani Joanna Skoczek, szefowa departamentu Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej w MSZ wysyłała monit, by polscy dyplomaci intensywniej włączyli się w promowanie tej publikacji.


Choć po ujawnieniu kim był szef „Rytmu” wiele instytucji zerwało z wydawnictwem wieloletnią współpracę...


- Tak, zerwał współpracę z tym wydawnictwem Światowy Związek Żołnierzy AK, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, czy Instytut Pamięci Narodowej.


Książka jest do kupienia w księgarniach? Można się z nią zapoznać?


- Nie ma jej na stronie wydawnictwa, nie jest do kupienia w księgarniach. Została opracowana przez dwójkę nie pierwszoplanowych badaczy. Jest jawnie tendencyjna, choć są informacje o Żegocie, o sprawiedliwych z okręgu rzeszowskiego, ale one giną w morzu informacji o sytuacjach patologicznych, jak szabrownictwo opisane przez Zarembę czy tekst prof. Engelking-Boni o donosach na Żydów pisanych na gestapo, choć o wiele więcej donosów pisano na Polaków. Książka nie oddaje prawdziwej sytuacji podczas II wojny światowej. Jeżeli pomija się współpracę Żydów z okupantem sowieckim, partyzantkę żydowską mordującą Polaków i rabującą wsie na terenie obecnej Białorusi czy nadreprezentację osób pochodzenia żydowskiego w Urzędzie Bezpieczeństwa to fałszuje się historię. Po co więc ją jeszcze promować?

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski