Janusz Głowacki, znany dramaturg, który napisał scenariusz do filmu Wajdy od lat zaprzyjaźniony jest z Adamem Michnikiem i jego świtą, dlatego początkowo spodziewano się, że wątku o współpracy z SB w ogóle nie będzie. Jednak już w zeszłym roku Głowacki przyznał, że jednak ów wątek znajdzie swoje mijsce w scenariuszu. W rozmowie z naszym portalem deklaruje: "Portret Wałęsy nie będzie lukrowany. Jego chwile słabości będą pokazane, aby wyszła jego wielkość, a ona jest dla mnie niewątpliwa, zresztą nie tylko dla mnie. Będzie poruszony wątek współpracy. Ale jak to będzie pokazane? Za wcześnie jeszcze, aby o tym mówić. Nie uważam jednak, żeby to była naprawdę najistotniejsza rzecz z przeszłości Lecha Wałęsy, bez względu na to, kto się do niego dobiera".


Na pytanie czy informacje z dzisiejszego „Uważam Rze” przełożą się na scenariusz filmu o Lechu Wałęsie, Głowacki odpowiada: "Nie czytałem tego tekstu, ale przeczytam go sobie z zainteresowaniem. Dziś oglądam pewne materiały, które nakręcił Andrzej Wajda. Zobaczymy. Ale nie chcę o tym rozmawiać". Scenarzysta deklaruje, że nawet jeżeli pojawią się nowe fakty w sprawie przeszłości Wałęsy, on nic nie zmieni w scenariuszu.  


Głowacki po raz pierwszy usłyszał o Wałęsie w sierpniu 1980 roku. Odpoczywał wówczas na Wybrzeżu, gdy wybuchł strajk. "Po drodze minąłem plakat „Ostatnie dni występów cyrku radzieckiego”, który nabrał nieoczekiwanych znaczeń. No, a nad bramą Stoczni stał wąsaty robotnik i przemawiał, trochę po papiesku rozpościerając ręce. Ktoś mi powiedział: „To Lech Wałęsa”. Zawiózł rodzinę do Warszawy, a potem wrócił do Trójmiasta i przedostał się do stoczni dzięki legitymacji Związku Literatów Polskich.

Głowacki od razu polubił lidera strajkujących stoczniowców. "Robotnik z fantazją. Poczucie humoru, wyczucie nastroju ludzi, niesamowity refleks. Ktoś go podstępnie zapytał: „Jak pan mówi, że jest elektryk, to niech pan powie, z której strony płynie prąd do której?”. A on na to: „Prąd płynie z Polski na Zachód i ja razem z nim” - wspominał w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym". Jego zdaniem cała zawierucha z agenturalnym epizodem w życiu Wałęsy to przejaw "polskiej zawiści", niechęci do sukcesu. Głowacki uważa, że w podobny sposób Czesi chcą za pomocą swojego odpowiednika IPN chcą "dobrać się" do Milana Kundery, noblisty w dziedzinie literatury.

Tytułowego bohatera zagra Robert Więckiewicz, Agnieszka Grochowska wcieli się w postać Danuty Wałęsy. Film "Wałęsa" wyprodukuje Akson Studio, koproducentem jest Canal+. Premiera przewidziana jest na jesień 2012.

 

JW/PSaw