RZĄD

Rząd Donalda Tuska wykazuje kulturalną otwartość na problemy Kościoła (...), ale mam wrażenie, że jest to otwartość strategiczna (...). Oczywiście nie ma jakiejś wrogości, agresji, ale też nie ma woli rozwiązania przedstawionych kwestii, wrażliwości na nasz głos.

 

RODZINA

Nie ma polityki prorodzinnej rządu, żadnych zaplanowanych, długofalowych rozwiązań, nie widać otwarcia na macierzyństwo i ojcostwo, lekceważenie rodzin wielodzietnych, brak wyraźnej promocji rodziny w mediach publicznych, a Polska i Europa wymiera (...).

Kościół zawsze upominał się o sprawy rodziny środkami, jakimi dysponuje: w rozmowach z kolejnymi rządami, w listach pasterskich, w programach duszpasterskich czy homiliach. Teraz przygotowujemy specjalny memoriał do rządu w sprawie rodziny. Być może dojdzie do sytuacji, że w obronie rodziny trzeba będzie sięgnąć po tak radykalny środek jak manifestacja.


IN VITRO

Głos Kościoła w tej sprawie wyraża troskę o przyszłość człowieka i świata, ma charakter profetyczny. Odejście od praw natury jest zawsze niebezpieczne i nie będzie bezkarne. W czasie eksperymentu in vitro dochodzi do poczęcia życia w sposób sztuczny, niezgodny z prawami natury, w warunkach dalekich od naturalnych, bo tych się nie da sztucznie odtworzyć. Do tego w czasie tej metody giną ludzkie zarodki albo są wykorzystywane do innych, niegodnych celów. Ze względu na dobro człowieka, na przyszłość ludzkości, bo skutki tej metody mogą być katastrofalne np. w sferze genetycznej, nie możemy jej uznać za dopuszczalną. Nie mam wątpliwości, że jest to metoda niemoralna i każdy katolik powinien to uznać (...).

Nie można jednak nawet dobrych pragnień osiągać niemoralnymi metodami. Trzeba pamiętać o hierarchii wartości, o tym, że są wartości większe niż biologiczne macierzyństwo czy ojcostwo, chociażby poświęcenie dla drugiego człowieka czy oddanie życia za innych.

Metoda ta niesie tak wiele niebezpieczeństw dla ludzkości i jest tak moralnie naganna, że na pewno nie powinna być stosowana. Polityk katolik powinien dążyć do tego, aby stanowisko Kościoła w sprawie in vitro znalazło odzwierciedlenie w prawie.

Ta sytuacja przypomina sprawę ustawy aborcyjnej z 1993 r., kiedy posłowie stanęli przed dylematem, czy poprzeć ustawę, która tylko częściowo zakazuje zabijania dzieci poczętych, czy głosować przeciw, dążąc do całkowitego zakazu (...). Odpowiedź na ten problem dał kilka lat później Jan Paweł II w encyklice "Evangelium vitae", w której uznał, że mieli obowiązek ulepszać nieetyczne prawo i dlatego jasno formułując swój sprzeciw wobec aborcji, zagłosowali za stanem prawnym, który ograniczał zabijanie dzieci poczętych. Jednakże dalej ciąży na prawodawcy obowiązek udoskonalenia prawa, czyli całkowitego wyeliminowania aborcji.

Czy taką zasadę można zastosować wobec projektu Gowina?
Prawnicy i etycy katoliccy uważają, że nie, dlatego że w 1993 r. obowiązywała ustawa z 1956 r., która pozwalała na aborcję bez ograniczeń, a w sprawie in vitro nie ma żadnych regulacji.

(...) Kościół nie może odejść od zasad i akceptować zła nawet w małej części, głosowanie za ustawą sankcjonującą prawnie in vitro, nawet ze wspomnianymi ograniczeniami, byłoby taką akceptacją.

(...) Być może lepsze zrozumienie problemu nawiązujące do godności człowieka, którą chroni konstytucja, pomoże posłom udoskonalić projektowaną ustawę i zdobędą się na profetyczny akt uchwalenia prawa chroniącego drogę naturalnego poczęcia człowieka, tym bardziej że aktualna metoda in vitro nierozerwalnie łączy się z eliminowaniem zarodków, czyli zabijaniem wielu poczętych dzieci.

 

FINANSE

Według mnie brak jest dobrej woli ze strony rządu, aby zakończyć pracę Komisji Majątkowej, co powinno jak najszybciej nastąpić, a wówczas zarzuty ustąpią. Nie powinno się zamykać oczu na okoliczność, że przedłużająca się sytuacja generuje różne niezdrowe i nieetyczne kombinacje związane z czerpaniem zysków przez osoby trzecie, które niby pomagają, a właśnie szkodzą Kościołowi, co ostatnio odnotowała także prasa. Komisja Majątkowa jest w tych przypadkach bezsilna.

Kościół powinien być traktowany na równi z innymi. Jeśli inne podmioty będą miały możliwość wystąpienia o takie zadośćuczynienie [reprywatyzacja'/>, to prawo takie powinien mieć też Kościół.

Według mnie system finansowania z ofiar jest najlepszy z możliwych, ponieważ Kościół jest tu najbardziej wolny, zależny tylko od swoich wiernych, a nie od jakichś instytucji. Niestety staje się on coraz bardziej niewydolny. Ofiary wiernych ledwie wystarczają dla utrzymania tego stanu, który jest (...). Już aktualnie dążymy do wypracowania jakiegoś modelu. Kościół prowadzi wiele inicjatyw wychowawczych, rozwija szeroką akcję charytatywną i opiekuje się wieloma dobrami, które są dziedzictwem całego narodu i społeczeństwo, państwo powinno się włączyć w ich utrzymanie.

 

ROK 1989

Z okresu totalitarnego reżimu wyszliśmy mocno okaleczeni, w złej kondycji ekonomicznej i moralnej. Elity były wyniszczone albo oderwane od narodu i służące władzy. Dlatego rok 1989 był wielką szansą dla Polski i trzeba uczciwie powiedzieć, że wiele zrobiliśmy, aby tę szansę wykorzystać. Powstają nowe szkoły, uczelnie, rozwija się częściowo gospodarka - niestety niekiedy bezmyślnie sprywatyzowana, bierzemy udział w światowej wymianie myśli intelektualnej. To wszystko jest niewątpliwie wielkim skokiem cywilizacyjnym (...).
Trzeba docenić, że zmieniliśmy ustrój na drodze pokojowej, bez rozlewu krwi. Oczywiście można było to zrobić lepiej, np. zapewnić lepsze warunki rozwoju dla całego społeczeństwa, a nie tylko dla dawnej ekipy i rozmówców Okrągłego Stołu. Mimo zastrzeżeń oceniam tę drogę pozytywnie, co jednak nie znaczy, że naród nie ma prawa do prawdy o niedomówieniach dotyczących Okrągłego Stołu. Tu chodzi o ważną lekcję wychowawczą w perspektywie myślenia odpowiedzialnego za politykę Polski dzisiaj.

 

UNIA EUROPEJSKA

Uważam jednak, że to była dziejowa konieczność. Nie da się dziś w epoce globalizacji utrzymać w pełni niezależnego państwa. Kto tak myśli, ten się łudzi. Polacy powinni być w Unii z przesłaniem duchowym, moralnym, a także włączyć się z całą inteligencją i doświadczeniem historycznym, jakie posiadamy, aby nawiązać twórczy dialog z nową Europą.

 

GEN. JARUZELSKI

Trzeba powiedzieć prawdę o stanie wojennym, o roli Jaruzelskiego i jego ekipy, dlatego ten proces jest uzasadniony. Jednak nie powinno to być mściwe mówienie prawdy. Stan wojenny był dramatem, harakiri zadanym własnemu narodowi. Trzeba jasno powiedzieć, że stan wojenny był złem i wszelkie manipulacje historyczne na ten temat są także złem, ale nie wolno przy takiej bolesnej okazji piec własnych politycznych pieczeni.


ELITY I „GAZETA WYBORCZA”

(...) Widać też, że nie wszyscy potrafią zachować właściwe relacje między sobą, odnosząc się z szacunkiem do ludzi inaczej myślących. U niektórych ludzi z tzw. elit politycznych widać też braki w elementarnym wychowaniu, np. wulgarny język! Zapewne jest to brak samokontroli, ale po części to owoc komunizmu, kiedy szydzono z takich wartości jak honor czy godność. Po 1989 r. tym nurtem szła "Gazeta Wyborcza", która wyśmiewała patriotyzm i wszelkie wartości ważne dla Polaków. Teraz mamy owoc tych działań. Oczywiście są wyjątki, ludzie, którzy dla wartości są gotowi poświęcić własną karierę, i to budzi nadzieję.

 

KOŚCIÓŁ W POLSCE

Miernikiem kondycji Kościoła w danym kraju jest jego wierność nauczaniu Chrystusowemu i myślę, że w tej sferze w pełni i uczciwie spełniamy swoje zadanie. (...) Dopóki ludzie mają świadomość zła i grzechu, nie jest z człowiekiem źle, jest nadzieja na pracę nad sobą, pokonanie egoizmu, otwarcie na Boga i ludzi. Wymiernym dowodem wrażliwości sumienia są oblegane konfesjonały (...).

Jeśli są problemy w Kościele, to wynikają one z oziębienia wiary naszych wiernych oraz niewłaściwej, codziennej postawy samych kapłanów, kiedy nie potrafimy we właściwy sposób budzić w ludziach głodu Boga czy dawać przykładu bezinteresowności.

 

LUSTRACJA
Nie jestem zwolennikiem ujawniania opracowań komisji, chyba że jakiś biskup chce to zrobić sam. Przecież my jesteśmy jedynym środowiskiem w Polsce, które zrobiło autolustrację, i tylko z duchownych, najbardziej szykanowanych przez UB ludzi, robi się jakichś agentów. To jest manipulacja i temat zastępczy. A co zrobili w sprawie autolustracji dziennikarze czy politycy? Nic. Nie poddali się jej, nawet jeśli niekiedy byli do tego zobowiązani przez sprawowane funkcje. Dziennikarze na ten temat milczą. Lustracja nie jest problemem biskupów w Polsce. Efekty prac tych komisji zostały przesłane do Stolicy Apostolskiej, bo to ona decyduje o mianowaniu czy odwoływaniu biskupa. Po zapoznaniu się z tymi materiałami nie zrobiła tego, uznając, że nie ma ku temu powodu.


EWANGELIZACJA
To jest niewątpliwie jedno z najważniejszych wyzwań, przed jakim zawsze stoją Kościół i ludzie Kościoła, czyli wszyscy ochrzczeni. Problem włączenia w życie Kościoła ludzi, którzy od niego odeszli albo są daleko, powinien spędzać sen z powiek biskupom, księżom i zaangażowanym świeckim i wiem, że niekiedy spędza. Szczególną rolę mają tu chyba do odegrania świeccy, bo oni w swoich miejscach pracy może by potrafili znaleźć sposób na zainteresowanie Ewangelią ludzi swego otoczenia, prowadzić rozmowy o wierze i dawać jej świadectwo, a nade wszystko modlić się, być obok tych ludzi w trudnych momentach. Ostatecznie wiemy, że wiara jest łaską i daje ją Bóg, ale pośrednictwo człowieka jest konieczne (...).

Myśli Ksiądz Arcybiskup, że członek Akcji Katolickiej przekona do Kościoła Agnieszkę Holland czy Sławomira Sierakowskiego?
Czemuż by nie, ale większą szansę ma tu chyba np. wybitny dziennikarz czy imponujący reżyser nieukrywający, ale i nienarzucający swojej wiary. Jak zalecają ostatni papieże, dzisiaj potrzeba bardziej świadków niż apologetyków (...).

 

MaRo/Dziennik

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »