Marta Brzezińska: Uchwałą Rady Miasta w Toruniu udało się usunąć pamiątkową tablicę poświęconą komunistycznemu działaczowi J. Nowickiemu. To niewątpliwie świetna wiadomość, z której trzeba się cieszyć, ale z drugiej strony – takich tablic, które trzeba by zdemontować jest jeszcze mnóstwo...

 

Zbigniew Girzyński: Tablic i miejsc, które nie tylko szpecą, ale przede wszystkim wprowadzają zamęt w świadomości historycznej Polaków, zwłaszcza młodych pokoleń, jest jeszcze bardzo wiele. Cieszę się, że dzięki inicjatywie radnych miasta Torunia, których reprezentował przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości Jacek Kowalski, udało się przynajmniej w Toruniu ten problem rozwiązać. Mam nadzieję, że za tym przykładem pójdą także przedstawiciele innych samorządów i z czasem takich tablic będzie coraz mniej. Wiem, że nie zawsze jest to łatwe. Podobnie było w Toruniu. Przez wiele lat trwały zabiegi, aby tablicę usunąć i udało się to dopiero teraz, dzięki „świeżej krwi” w Radzie Miasta, którą stanowi grupa młodych radnych. Cieszę się, że to właśnie oni, którzy przecież mają już mniejszą wiedzę, bo nie dorastali w tamtych czasach, podejmują taki wysiłek.

 

Z pewnością słyszał Pan o zamieszaniu z Pomnikiem Braterstwa Broni w Warszawie (potocznie zwany Pomnikiem Czterech śpiących, trzech walczących), który ma wrócić na Plac Wileński. Dlaczego władze Warszawy pozwalają, by taki szpetny pomnik znów był eksponowany?

 

Po pierwsze ten pomnik absolutnie nigdy nie powinien tam stanąć. A jeżeli nieszczęśliwie go tam postawiono, to już dawno temu powinno to ulec zmianie. Zwłaszcza jeśli nadarza się ku temu świetna okazja (przebudowa Placu Wileńskiego przy okazji budowy II linii metra). Lepszej okazji, by pozbyć się tego szpecącego, i przy okazji siejącego zamęt w głowach młodych Polaków, pomnika nie będzie. Hańbą dla Warszawy jest to, że taki pomnik stoi na Pradze, gdzie zatrzymali się sowieccy żołnierze i patrzyli, jak wykrwawia się Warszawa, która w sierpniu 1944 roku poderwała się do walki, a czego dziś obchodzimy kolejną rocznicę. Głębokim niezrozumieniem jest dla mnie fakt, że władze Warszawy nie chcą się tym problemem zająć.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska