- Wyrosło się ponad jedno pokolenie młodych kobiet, które rozumieją, że mogą kontrolować swoje zdolności reprodukcyjne, a w zasadzie los swojego życia – powiedziała Ginburg. – Nigdy nie powrócimy do poprzedniego stanu.

Ginsburg zwróciła uwagę, że gdyby Sąd Najwyższy ograniczył prawodawstwo proaborcyjne, to „jedyne kobiety, w które by to faktycznie uderzyło, to byłyby kobiety ubogie”. – Bo nawet przed Roe kobiety, które chciały aborcji mogły dokonać jej bezpiecznie i legalnie... Mogły przejechać do innego stanu, wcale nie musiały jechać do Japonii albo na Kubę – argumentowała.

Ginsburg już wcześniej ubolewała nad brakiem pełnej dostępności aborcji dla ludności o niskim dochodzie – choć jej argument przybrał wówczas mniej altruistyczną formę. – Szczerze mówiąc, kiedyś myślałam, że w czasie podejmowania decyzji o Roe obawiano się wzrostu populacji, a zwłaszcza wzrostu tych populacji, których nie chcemy mieć zbyt dużo – wyznała rok temu w wywiadzie udzielonym Emily Bazelon z „New York Timesa” Ginsburg . – Dlatego Roe miało objąć finansowanie aborcji z Medicaid. Jednak część osób uważało, że zmusi to kobiety do poddawania się aborcji, której tak naprawdę nie chciały. Kiedy jednak w sądzie padła decyzja ws. McRae, sprawa potoczyła się inaczej. Wtedy uświadomiłam sobie, że nie miałam racji – dodała.

MJ/Lifesitenews.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »