„Uważam, że jeżeli o kimś dowodowo można powiedzieć, że przyczynił się do szerzenia i krzewienia nastrojów i poglądów antysemickich i ksenofobicznych lub sam je głosi, albo się przyczynia do głoszenia ich przez innych – jest w moim rozumieniu człowiekiem skompromitowanym. To jest tak, jakby ktoś, kto głosi ludożerstwo albo inne zboczenie był uznawany w życiu społecznym. Taki człowiek ma prawa obywatelskie, dopóki nie jest skazany prawomocnym wyrokiem, który by mu je odbierał. W tym sensie jego prawa nie są ograniczone. Ale pomiędzy prawami obywatelskimi i prawem do życia a działalnością publiczną, czyli do pewnego stopnia rolą reprezentatywną albo wzorcową jest w mojej opinii ogromny odstęp” - w ten sposób b. minister spraw zagranicznych odniósł się do ewentualnego powrotu Romana Giertycha na polityczne salony (również portal Fronda.pl informował o stanowczej wypowiedzi Bartoszewskiego - przyp. red.)
Jak zauważa redakcja serwisu wPolityce.pl, Bartoszewski powtórzył tę deklarację w dzienniku "Polska the Times", ale zaznaczył, że nie chodziło mu konkretnie o b. ministra edukacji, ale o zjawisko antysemityzmu w ogóle. „Dziennikarka zapytała mnie, czy taki człowiek ma być wykluczony. I owszem, uważam, że powinien, ale nie miałem na myśli byłego wicepremiera i ministra Romana Giertycha. Myślę, że jasno wynika to z mojej odpowiedzi” - stwierdził naczelny autorytet Platformy Obywatelskiej.
Efekt? Roman Giertych już zapowiada pozwy dla wydawcy, redaktora naczelnego i dziennikarki, którzy śmieli podnieść rękę na jego dobra osobiste. "Giertych będzie domagać się przeprosin na łamach wszystkich mediów, które powieliły wypowiedzi profesora - może to kosztować nawet dwa miliony złotych. Sprawa trafi do sądu prawdopodobnie już w następnym tygodniu" - informuje wPolityce.pl.
Wygląda na to, że Giertych w swojej gorliwości demoliberalnego neofity zdradził swoje cechy twardogłowego radykała, który wszelkie niekorzystne opinie na swój temat chce zwalczać nakazami i zakazami. Z tego wszystkiego, najbardziej szkoda ludzi z obecnej Młodzieży Wszechpolskiej, którym częściowo udało się wywietrzyć środowisko po skinheadowskim smrodzie, jaki zostawiła po sobie "stara ekipa". Pomimo tego, nadal są kojarzeni z osobą pięknego Romana.
Dlatego młodzi narodowcy - dla przekory - powinni zaśpiewać sobie piosenkę lewicujących Analogsów: Tych dzieciaków nie da się okłamać/ Choć chcesz zdobyć świat / Ich nie obchodzą Twoje prawa/ Chcą byś im spokój dał.
Oczywiście z dedykacją dla ich byłego kolegi!
Aleksander Majewski

