- Przed wojną stosunek do Żydów w Polsce miał wyraźnie charakter konfliktu politycznego o podłożu ekonomicznym. Dmowski był antysemitą w tamtych czasach. Jeśli dziś, po Holocauście, ktoś głosi antysemickie hasła, to jest po prostu durniem. Albo człowiekiem chorym. Dzisiaj Dmowski byłby wrogiem antysemitów. Jestem dumny z tego, że w zeszłym roku razem z prezydentem RP składaliśmy z moim tatą kwiaty pod pomnikiem Romana Dmowskiego – podkreśla Roman Giertych.
Odnosząc się do Ruchu Narodowego Giertych podkreśla, że niewiele ma on wspólnego z Romanem Dmowskim. - Ich podstawowy problem polega na tym, że nie czytają książek Dmowskiego - człowieka, który stoi na pomniku, pod którym krzyczą, i którego wielbią. Przypomnę, że pomnik ten postawił komitet, w którym mój ojciec odgrywał główną rolę, a ja załatwiłem pieniądze od sejmiku mazowieckiego i m.st. Warszawy. Ci młodzi radykałowie nie czytają Dmowskiego, więc nie mogą zrozumieć, że jego podstawowa myśl polityczna - rozum powinien być przed emocjami w polityce - jest ponadczasowa, a oni robią dokładnie odwrotnie. Oni nakręcają emocje, lekceważąc rozum – mówi Giertych.
TPT/Wyborcza.pl
